Sankcje nałożone na Ernst & Young są konsekwencją konfliktu interesów, jakiego SEC dopatrzyła się we współpracy audytora z jedną z wielkich spółek publicznych. Okazało się bowiem, że Ernst & Young dokonał inwestycji wspólnie ze swoim klientem, spółką informatyczną PeopleSoft, w której jednocześnie prowadził audyt. Działania te miały miejsce w latach 90., kiedy standardy dotyczące spółek audytorskic1h nie były tak restrykcyjne.
Półroczny zakaz przyjmowania nowych klientów nałożony przez SEC obejmuje wszystkie amerykańskie spółki publiczne oraz zagraniczne korporacje, których akcje notowane są na giełdach w USA. Władze Ernst & Young, trzeciego co do wielkości audytora w Stanach Zjednoczonych, stanowczo zaprzeczały oskarżeniom o konflikt interesów. Jednocześnie jednak oświadczyły, że nie będą odwoływać się od decyzji SEC. Decyzja władz regulacyjnych, jakkolwiek surowa, nie przewiduje jednak kar pieniężnych i zwrócenia choćby części z pół miliarda dolarów przychodów, związanych ze współpracą z PeopleSoft w latach 1994-1999. Komisja wciąż jednak bada inne działania Ernst & Young, które mogły naruszyć zasadę niezależności audytora. Dotyczą one współpracy w latach 90. z finansowym kolosem American Express oraz z liniami lotniczymi American i Continental.
Po serii skandali korporacyjnych w USA większość firm rozrachunkowych zrezygnowała ze świadczenia jednoczesnych usług audytorskich i konsultingowych tym samym spółkom. Zakaz łączenia nie został jednak ujęty w regulacjach i praktyki te stosuje wciąż jedna z firm zaliczanych do tzw. wielkiej czwórki - Deloitte & Touche LLP. Jedynym wymogiem obowiązującym spółki giełdowe jest publikowanie szczegółowych informacji o wysokości wydatków na usługi audytorskie i konsultingowe.