Prezes Fedu powiedział przed połączonym komitetem ekonomicznym Kongresu, że szybsze tempo wzrostu gospodarczego prowadzi do wzrostu płac, a gdy oznaki przyspieszenia inflacji się pojawią, bank centralny podniesie stopy procentowe. Nie wyjawił, kiedy może to nastąpić. - Jak już wcześniej zaznaczałem, stopy procentowe muszą w pewnym momencie wzrosnąć, by zapobiec powstawaniu presji inflacyjnej - mówił Greenspan. Podkreślił, że podwyżka będzie możliwa, jeśli presja będzie mieć szerokie podstawy. Szef banku centralnego zasugerował, że pierwsze oznaki nacisków na wzrost cen już widać.

Inwestorzy i analitycy odczytują komentarze Greenspana jako zapowiedź, że podwyżka podstawowej stopy procentowej może nastąpić już w sierpniu. Obecnie znajduje się ona na poziomie 1%, podczas gdy w strefie euro wynosi 2%, a w Wielkiej Brytanii 4%.

Stwierdzenia Greenspana z poprzedniego, wtorkowego przemówienia przed komisją w Senacie, że ryzyko deflacji przestało dotyczyć amerykańskiej gospodarki, posłały dolara w górę, a rynki akcji w dół. Przedwczoraj amerykańska waluta zdrożała do 1,1815 USD za euro, do poziomu najwyższego do października, natomiast indeks S&P 500 - największych spółek zza Atlantyku - stracił 1,7%, najwięcej od siedmiu miesięcy. Wczorajsze wystąpienie szefa Fedu nie wniosło wiele nowego. Wbrew oczekiwaniom analityków rynki nie kontynuowały trendów z poprzedniego dnia. Tuż po tym, jak znany był tekst wystąpienia, S&P 500 zyskał 0,4%, a dolar lekko osłabł. Rentowność najbardziej wrażliwych na politykę Fedu dwuletnich obligacji amerykańskich spadła o 4 pkt bazowe, do 2,11%.