Arksteel zdecydował się na split akcji w stosunku 1 do 5. Cena nominalna każdego waloru spadła z 5 do 1 zł. Dniem splitu, czyli pierwszym, w którym akcje miały się "rozmnożyć", był czwartek. W środę za papiery spółki płacono 6 zł. Na tej podstawie GPW wyznaczyła kurs odniesienia (TKO) na czwartkową sesję na poziomie 1,2 zł.

Akcje Arksteelu należą do najmniej płynnych walorów na warszawskim parkiecie. Handel odbywa się w systemie podwójnego fixingu. Spółką interesuje się nieliczne grono inwestorów.

Mimo że teoretyczna wartość akcji firmy na pierwszym fixingu w czwartek spadła do 1,2 zł, inwestorzy byli gotowi płacić za nie po 2,5 zł, czyli o ponad 100% więcej. - Nie mogliśmy dopuścić do zawierania transakcji po tym kursie, bo nie mieścił się w widełkach określających zakres wahań w trakcie sesji - tłumaczy Piotr Doliński, przewodniczący sesji. Dla firm z tego systemu notowań jest to 10% (widełki mogą być jednak rozszerzane). Na drugim czwartkowym fixingu zapał do kupowania nieco osłabł, ale i tak trafiali się gracze, dla których papiery metalowej firmy były warte 2 zł. Mimo że TKO na drugim fixingu był już wyższy (o 10%), to nadal rozbieżność była zbyt duża, by GPW mogła dopuścić do transakcji. Scenariusz powtórzył się na pierwszym fixingu w piątek i dopiero na drugim udało się (dzięki trzykrotnemu już podwyższeniu TKO) zmieścić w widełkach. Handel został uwolniony przy kursie 1,93 zł. Po tej cenie właściciela zmieniły papiery za 122 tys. zł. Inwestorzy, którzy sprzedali akcje, zarobili od środy 60%. Jeśli jednak zbyliby papiery na pierwszym fixingu w czwartek, ich zysk przekroczyłby 100%.