Koronnym dowodem świadczącym przeciwko Quattrone był wysłany przez niego e-mail pod koniec 2000 r. Gdy makler dowiedział się o rządowym dochodzeniu w sprawie faworyzowania niektórych klientów przy rozdzielaniu akcji na rynku pierwotnym, rozesłał do swoich kolegów pocztą elektroniczną zalecenie, aby "wyczyścić" komputery i wymazać korespondencję wymienianą z klientami i szefami firm internetowych.
Trzyletnie śledztwo wykazało, że Quattrone przy okazji giełdowych debiutów rozdzielał na lewo i prawo najlepszym klientom CSFB akcje sprzedawane na rynku pierwotnym. Nieoficjalny program "Przyjaciele Franka" (Friends of Frank) cieszył się dużym powodzeniem, a o jego względy rywalizowało wielu klientów. Nic dziwnego - inwestycje przynosiły potem kilkusetprocentowe zwroty. Gdy afera wyszła na jaw, Quattrone konsekwentnie odmawiał jakiejkolwiek współpracy w dochodzeniu w sprawie IPO. Teraz grozi mu do dwóch lat więzienia. Obrona już zapowiedziała odwołanie w jego sprawie.