Reklama

Widzę siebie w roli premiera

Z Januszem Wojciechowskim, wicemarszałkiem Sejmu i prezesem Polskiego Stronnictwa Ludowego rozmawia Bartłomiej Mayer

Publikacja: 12.05.2004 09:24

Czy chce Pan być premierem?

Jestem liderem partii politycznej, mającej istotne miejsce na polskiej scenie politycznej, więc z tego powodu, oczywiście, liczę się z taką sytuacją i widzę siebie w roli premiera. Natomiast dziś nie jestem kandydatem na szefa rządu.

To oznacza, że, Pana zdaniem, rząd Marka Belki nie ma szans?

Dziś poza Sojuszem Lewicy Demokratycznej, z którego też płyną niejednoznaczne sygnały, oraz Unią Pracy, żadne inne ugrupowania nie deklarują poparcia dla tego rządu. I nie sądzę, żeby coś się zmieniło do 14 maja. Wobec tego rzeczywiście szanse Marka Belki wyglądają słabo. Myślę zresztą, że prezydent, forsując tę kandydaturę, popełnia błąd. Koncepcja rządu fachowców, na ten trudny czas, jest koncepcją błędną, bo rząd fachowców nie jest rozliczany przez wyborców, a istotą demokracji jest to, że rządzący poddają się weryfikacji wyborczej.

Jakie jest prawdopodobieństwo, że rząd Marka Belki nie uzyska wotum zaufania?

Reklama
Reklama

Na dziś można powiedzieć, że 100-proc. Brakuje kilkudziesięciu głosów, więc prawdopodobnie te głosy się nie znajdą. I zaczną się rozmowy o tym, jak wyjść z tej sytuacji.

Chyba będą kontynuowane...

Zaczną się w nowych warunkach, bo na razie to jest takie wzajemne sondowanie.

Po sondowaniu, jakie są szanse, że Pana rząd uzyska większość?

Jestem wywoływany w roli kandydata na premiera. Na razie nim nie jestem. Choć jest to jedna z bardzo realnych możliwości.

Poseł Zbigniew Kuźmiuk nie wyobraża sobie rządu z Panem na czele bez SLD.

Reklama
Reklama

Jeśli ma być rząd mający poparcie parlamentarne, trwała większość jest możliwa tylko z udziałem SLD. W przeciwnym razie trzeba by zestawić PO z Samoobraną, a to nie wydaje się możliwe.

Na jakim etapie są wobec tego rozmowy z SLD?

Dziś SLD popiera rząd Marka Belki i oficjalnie nie rozmawia o innym wariancie. Nieoficjalnie - sondujemy się.

Czy SLD poprze Pana kandydaturę?

Nie odpowiem na to pytanie. Zresztą nie rozmawiamy o stanowiskach, ale o tym, czy jest szansa na stworzenie rządu różniącego się zasadniczo od tego, co było do tej pory. Nie popieramy Marka Belki, bo on w wyraźny sposób będzie kontynuował dotychczasową politykę rządu SLD-owskiego. Politykę, która się skompromitowała. Belka niczego nowego nie wnosi...

A wrażliwość społeczna?

Reklama
Reklama

O, akurat o wrażliwości społecznej Marek Belka usłyszał ode mnie. To ja podniosłem ten problem. Cieszę się, że przynajmniej w tej werbalnej sferze premier Belka też to deklaruje. Ale nie wystarczy o tym mówić.

PSL będzie ją realizować, m.in. odchodząc od planu Hausnera? Od wszystkiego?

Trzeba będzie zweryfikować całą część socjalną. Waloryzacja rent i emerytur, sprawy zasiłków przedemerytalnych, no i mocno forsowane zmiany w KRUS-ie, polegające na podwyższeniu składek. Wiemy, że wieś nie wytrzyma takiej operacji. Dlatego taki plan nam nie odpowiada.

Co jeszcze powinno być skreślone z planu Hausnera?

Nie mówię, że wszystko jest złe. Kwestie ograniczeń w wydatkach administracyjnych są do przyjęcia, ale socjalna część budzi nasze zastrzeżenia, bo jest oparta na niedobrej filozofii. W Polsce na każdym kroku jest ogromne marnotrawstwo środków publicznych. Przez sześć lat, jako prezes NIK, byłem kronikarzem tego marnotrawstwa. Wystarczy minimum gospodarności i właściwy nadzór, by nie wyciągać emerytom pieniędzy z kieszeni.

Reklama
Reklama

I to minimum gospodarności wyrówna rachunki? Nie trzeba zmiany systemu emerytalnego?

W dużej mierze wyrówna. Ukracając marnotrawstwo, można w dużej mierze uzdrowić system finansów publicznych. Tu są duże rezerwy, np. przy prywatyzacji. Prokuratoria Generalna jest tą instytucją, której w Polsce bardzo brakuje. Ona patrzyłaby na ręce tych, którzy dokonują wielkich transakcji na publicznym majątku.

Oprócz Prokuratorii Generalnej potrzebna jest Krajowa Rada Legislacyjna, bo bez niej nie uporządkuje się systemu tworzenia prawa w Polsce. Stworzenie tych instytucji to będą projekty rządowe?

Projekty są jest zgłoszone przez klub PSL. Wystarczy, że rząd je poprze.

Wróćmy jeszcze do planu Hausnera. Jak się Pan zapatruje na pomysł zróżnicowania wysokości składek na ubezpieczenie społeczne przedsiębiorców?

Reklama
Reklama

To problem do przedyskutowania. W tym momencie nie mam jednoznacznej odpowiedzi. To nie jest w każdym razie sprawa, którą od razu odrzucamy.

A co Pan sądzi o zgłoszonym przez wicepremier Jarugę-Nowacką pomyśle zerowej stawki podatkowej dla najuboższych i pracowników sezonowych. Taki przejaw wrażliwości społecznej odpowiada Panu?

Tak, to jest element wrażliwości, który jest również w naszych planach.

Jakie są dalej idące elementy wrażliwości społecznej?

Wymieniliśmy ich już dość dużo, ale jest jeszcze np. kwestia funduszu alimentacyjnego. Tutaj protesty są w pełni zasadne. Ten problem trzeba rozwiązać właśnie w duchu wrażliwości społecznej.

Reklama
Reklama

Jerzy Hausner mówi, że program naprawy finansów publicznych jest konieczny. Pan, jak słyszę, nie chce aż tak daleko idących zmian.

To prawda, bo w naszych zamierzeniach ważniejszą sprawą jest naprawa funkcjonowania struktur państwowych. Sprawa finansów publicznych nie jest dziś najważniejszym zadaniem, zwłaszcza dla rządu przejściowego. On musi przede wszystkim uporządkować struktury, żebyśmy nie szli do wyborów w warunkach chaosu, który napędza punkty ugrupowaniom populistycznym.

Nie boi się Pan, że bez reformy finansów publicznych, na koniec roku dług publiczny przekroczy 60% PKB?

Składaliśmy projekt uchwały wzywający rząd, by w tym liczeniu długu przeszedł jednak na metodykę unijną, bo nasz sposób jest bardziej restrykcyjny. Byliśmy wtedy atakowani, że chcemy zaczarować rzeczywistość, stłuc termometr i w ten sposób pozbyć się gorączki. Ale jeśli wszystko dostosowujemy do standardów Unii, to metodę liczenia długu publicznego też dostosujmy. Wtedy jesteśmy daleko od 60%.

Do szybszego wzrostu gospodarczego brakuje nam m.in. wzrostu inwestycji. Jaki ma Pan sposób na to, żeby rosły?

Powtórzę: sprawne struktury funkcjonowania państwa. Jedną z przyczyn, dla których do Polski nie przychodzą inwestorzy jest korupcja.

A bezrobocie?

Trzeba uporządkować państwo, żeby nie było korupcji, żeby przedsiębiorca nie był narażony na presję ze strony aparatu skarbowego. Wiele okazji do tego tworzy złe prawo. Jak się je uporządkuje, powstaną w Polsce dużo lepsze warunki do tworzenia miejsc pracy.

Dziękuję za rozmowę.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama