Samoobrona, PLD i KPEiR rozpoczęły wczoraj rozmowy w kwestii powołania koalicji programowej. Jest to wyraźny sygnał, że gabinet Marka Belki nie ma co liczyć na ich poparcie. - Powierzenie przez prezydenta panu profesorowi Markowi Belce misji tworzenia rządu następuje w całkowitej izolacji od oczekiwań społecznych i nie gwarantuje naprawy obecnej sytuacji - głosi oświadczenie liderów trzech partii.
Dyskretne rozmowy
na szczycie
A. Lepper podtrzymał stanowisko swojej partii. - Chcemy końca tej farsy i jak najwcześniejszych wyborów do parlamentu - powiedział. Do przeciwników rządu Marka Belki dołączył także przewodniczący KPEiR Tomasz Mamiński (należy do Federacyjnego Klubu Parlamentarnego, którego liderem jest przewodniczący PLD). Za wcześniejszymi wyborami opowiedziało się zatem już 226 posłów. Aby rząd Belki nie uzyskał wotum zaufania, potrzeba jeszcze tylko pięciu głosów. Wprawdzie R. Jagieliński ogłosił, że liczący 17 posłów FKP decyzję podejmie po wysłuchaniu piątkowego exposé premiera, jednak wydaje się, że decyzja została już podjęta. Zdaniem przewodniczącego Samoobrony "to bardzo prawdopodobne", że partia Jagielińskiego podzieli stanowisko jego ugrupowania. Okazuje się, że rozmowy o ewentualnej koalicji toczą się już od przeszło miesiąca. - Staraliśmy się być bardzo dyskretni - powiedział A. Lepper. Przewodniczący Samoobrony uważa, że jeszcze za wcześnie, aby mówić o ewentualnych miejscach na listach wyborczych jego ugrupowania dla przedstawicieli PLD i KPEiR. - Jednak nie wykluczamy niczego - dodał.
Nóż w plecy SLD