- To nienormalna sytuacja, jestem tym zdumiona - stwierdziła Julia Pitera z Transparency International Polska, gdy dowiedziała się od nas o praktykach stosowanych przez ministrów Marka Belki. Okazuje się, że szefowie kilku resortów są jednocześnie prezesami lub dyrektorami innych instytucji, nierzadko podlegających resortom, którymi kierują. Obejmując ministerialne teki wzięli wprawdzie bezpłatne urlopy, ale na ogół nie zrezygnowali z piastowanych wcześniej funkcji. Tego typu "urlopowiczów" znaleźliśmy na kierowniczych stanowiskach aż w czterech ministerstwach: skarbu państwa, zdrowia, edukacji narodowej oraz ochrony środowiska.

Wszystko wskazuje na to, że już niedługo będą mogli wrócić na "z góry upatrzone pozycje". Jak wynika z parlamentarnej arytmetyki, rząd Marka Belki nie uzyska dzisiaj wotum zaufania. Za gabinetem będą głosować jedynie posłowie SLD oraz Unii Pracy. Jednak ich 172 głosy to stanowczo za mało na przeforsowanie wotum zaufania. Przeciw ma być cała opozycja dysponująca 243 głosami. Wszystkie kluby parlamentarne ogłosiły dyscyplinę głosowania i obecności - można się więc spodziewać prawie 100-proc. frekwencji.