- Od ponad trzech lat - nie licząc jednorazowych danych z kwietnia 2002 r. - dynamika eksportu przewyższała dynamikę importu. Zmiana tej tendencji to bardzo ważny sygnał - ocenia Piotr Bielski, ekonomista BZ WBK. Jego zdaniem, mamy do czynienia z ożywieniem popytu konsumpcyjnego. W marcu sprzedaliśmy za granicą towary o wartości 4,8 mld zł, o 8,5% więcej niż przed rokiem. Import wyniósł 5,5 mld zł i był o 11,7% większy niż w marcu 2003 r.
- Mamy ssanie z przemysłu. Produkcja rośnie dynamicznie od wielu miesięcy - mówi Katarzyna Zajdel-Kurowska, ekonomistka Banku Handlowego. Z wcześniejszych danych GUS wynika, że produkcja w marcu wzrosła o prawie 24% rok do roku. - Przedsiębiorstwa potrzebują surowców i maszyn do produkcji - twierdzi P. Bielski. - Mam nadzieję, że tym razem nie jest to zjawisko jednorazowe i że możemy liczyć na odbicie w inwestycjach - dodaje.
K. Zajdel-Kurowska wylicza też inne przyczyny ożywienia importu. - Gospodarstwa domowe kupują więcej. Świadczą o tym bardzo dobre wyniki sprzedaży detalicznej - mówi ekonomistka. - Wzrost importu może być również efektem podwyżki cen surowców.
Wysoka dynamika naszej sprzedaży zagranicznej w połączeniu ze stagnacją importu powodowały do tej pory kurczenie się deficytu obrotów bieżących. W marcu deficyt znacząco wzrósł: do 519 mln euro, ze 101 mln w lutym. Deficyt handlowy, czyli różnica między eksportem i importem, wyniósł 744 mln euro (w lutym 218 mln).
Znowu korekta