Piątkowa sesja nie należała do najciekawszych. Różnica pomiędzy najwyższym a najniższym kursem kontraktów to zaledwie 15 pkt. Na wykresie mamy niewielką szpulkę. Warto dodać, że jest to pierwsza od prawie dwóch tygodni świeca o białym korpusie. Już samo to pokazuje, jak dużą przewagę posiada strona podażowa.
Ostatnie zniżki sprowadziły kontrakty w pobliże dołka z 29 stycznia (1612 pkt.), co w połączeniu z dużym wyprzedaniem rynku (RSI najniżej od lipca 2002 roku), może być sygnałem do korekty. Przyjmując, że główną przyczyną spadków w tym tygodniu jest polityka, to brak wotum zaufania dla rządu Marka Belki już jest w pełni zdyskontowany. Stąd też biorąc pod uwagę tylko ten czynnik, można oczekiwać korekcyjnego wzrostu w najbliższych dniach.
Do odbicia zachęcać będzie również sytuacja na wykresie indeksu dużych spółek. W czwartek WIG20 spadł do 1612 pkt., czyli wykonał minimalny ruch będący konsekwencją wybicia dołem z 4-miesięcznego kanału wzrostowego. W bardzo wielu przypadkach pełna realizacja formacji technicznych jest sygnałem do pierwszej poważnej korekty. Zwłaszcza, jeżeli towarzyszy temu duże wykupienie bądź wyprzedanie rynku. W tym przypadku powinno być podobnie. Stąd też należy oczekiwać na najbliższych sesjach popytowej presji na kontrakty ze strony rynku kasowego.
Patrząc na wykres FW20M4 od strony "techniki", to z uwagi na siłę trendu spadkowego, oczekiwana korekta powinna raczej mieć kierunek horyzontalny. Zwłaszcza, że taki właśnie scenariusz sugeruje ostatni odczyt Wigometru. Duży, bo aż 54% odsetek byków, każe bowiem oczekiwać, iż przyszły tydzień na GPW zakończy się raczej spadkami lub stabilizacją niż odbiciem. Stąd też należy uważać z łapaniem tego lecącego noża bo łatwo się pokaleczyć.