Reklama

Rolnicy czekają na ostatnią chwilę

Niespełna 15% polskich rolników, którym przydzielono numer identyfikacyjny, złożyło wnioski o dopłaty z Unii Europejskiej. Termin upływa 15 czerwca. Każdy dzień spóźnienia spowoduje potrącenie jednego procenta z przysługujących im pieniędzy.

Publikacja: 21.05.2004 09:40

Do tej pory wnioski o przyznanie swojemu gospodarstwu numeru identyfikacyjnego złożyło 1 mln 400 tysięcy rolników. Termin przydzielenia numerów miał upłynąć 25 maja, jednak Agencja Restrukturyzacji i Modernizacji Rolnictwa postanowiła przedłużyć przyjmowanie wniosków o tydzień. - Chcemy mieć pewność, że wszyscy rolnicy, którzy wyrażą taką chęć, będą mogli wystąpić o unijne dopłaty - powiedział Wojciech Pomajda, prezes ARiMR.

Dopłata nawet 800 zł

do hektara

Posiadanie numeru ewidencyjnego jest niezbędne, aby złożyć wniosek o pieniądze z Unii. Polski rolnik, który wystąpi o te środki, będzie mógł otrzymać dopłatę do hektara nawet w wysokości 800 zł. - Będzie można dostać ok. 400 zł dopłaty obszarowej, a jeśli gospodarstwo leży na terenie uznanym za obszar o niekorzystnych warunkach gospodarowania, to na rolnika czeka dodatkowe od 200 do 400 złotych - powiedział Wojciech Olejniczak, minister rolnictwa. Prawie połowa obszaru naszego kraju będzie miała prawo do tych dodatkowych pieniędzy. - To nie tylko kwestia gleby czy położenia geograficznego. Przede wszystkim Unia brała pod uwagę gęstość zaludnienia oraz dostęp do infrastruktury. Pieniądze te mają zapobiec wyludnianiu wsi - wyjaśnił W. Olejniczak. - O obie dopłaty występujemy, wypełniając jedną aplikację - dodał.

Ciągle za mało wniosków

Reklama
Reklama

Jednak do tej pory wnioski wypełniło niespełna 200 tys. rolników. - Zauważamy tendencję wzrostową, ale nie jest to powód do optymizmu - powiedział minister rolnictwa. W zeszłym tygodniu dziennie składano 10 tys. aplikacji, w tym już dwa razy więcej. Jednak według resortu, aby wszyscy, którym przysługują dopłaty, je dostali, dziennie powinno do powiatowych placówek ARiMR spływać ok. 50 tys. wniosków. Zdaniem Władysława Serafina, prezesa Krajowego Związku Rolników, Kółek i Organizacji Rolniczych, nie ma jednak powodu do obaw i wszyscy rolnicy, którym zależy na dopłatach, o nie wystąpią. - Musimy pamiętać, że prawie 30% polskich gospodarstw, to gospodarstwa nieprodukcyjne, a ich właściciele są tylko posiadaczami aktów notarialnych - powiedział prezes KZRKiOR. - Tym "rolnikom" nie zależy na dopłatach, gdyż grunty rolne to dla nich tylko "kwiatek do ich prawdziwego zawodu" - dodał W. Serafin.

Trzeba mobilizować rolników

Zdaniem W. Serafina, zarówno resort rolnictwa, jak i Agencja robią wszystko co w ich mocy, aby zmobilizować rolników. - Aplikacje można składać od 6.00 do 22.00 w dni powszednie, do 16.00 w soboty i niedziele, a w ostatnie dwa dni będziemy czynni do ostatniego klienta - powiedział W. Pomajda. Zostanie uruchomiony także specjalny dyżur. - Rolnik, bądź grupa rolników, będzie mógł zadzwonić do powiatowego oddziału Agencji, a pracownik dojedzie na miejsce i pomoże wypełnić wniosek - wyjaśnia prezes ARiMR. W każdej gminie będą pełnione także dyżury, podczas których będzie można złożyć aplikację. - Będzie to można zrobić na miejscu, w swojej wsi, bez potrzeby czasochłonnych dojazdów do powiatowych placówek ARiMR - powiedział W. Olejniczak. Zdaniem ministra, nie można tracić ani jednego dnia, zwłaszcza że za każdy dzień zwłoki polski rolnik będzie tracił 1% wartości dopłaty.

Wojciech Olejniczak, minister rolnictwa, apeluje, aby nie czekać do ostatniej chwili ze składaniem wniosków

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama