BAT Polska to spółka zależna od zagranicznego koncernu tytoniowego. W Polsce kontroluje 14,8% rynku. Przedstawiciele firmy nie są zadowoleni z ostatniego roku. Spółka po raz trzeci z rzędu poniosła stratę. Tym razem było to prawie 20 mln zł. Zarząd BAT tłumaczy to nadmiernym przemytem, a także wysoką konkurencją.
- W kraju mamy sześciu dużych graczy na rynku tytoniowym. Rzadko spotyka się taką sytuację w innych krajach - mówi Marek Kosycarz, rzecznik prasowy BAT. Od momentu wejścia koncernu tytoniowego do Polski, z powodu "nadmiernej" konkurencji miało miejsce kilka wojen cenowych. To znacznie przyczyniło się do obniżenia marż i spowodowało spadek zyskowności firm.
Kolejnym poważnym problemem jest przemyt. - Około 15% sprzedawanych w Polsce papierosów pochodzi z nielegalnych źródeł - mówi M. Kosycarz. Większość kontrabandy napływa z krajów byłego ZSRR. Wejście Polski do Unii Europejskiej teoretycznie powinno sprzyjać uszczelnieniu wschodnich granic. - Należy pamiętać, że "import" papierosów pochodzi także z Litwy, Łotwy i Estonii, a po 1 maja granice z tymi państwami zostały otwarte - zauważa M. Kosycarz.
Z drugiej strony, BAT Polska nie może liczyć na wzrost eksportu na Zachód, gdzie papierosy są droższe niż w Polsce. Sprzedaje zaledwie 0,02% produkcji za granicę. Niemcy po 1 maja ograniczyły administracyjnie możliwość importu papierosów na własne potrzeby z 800 do 200 sztuk. Jest jednak światełko w tunelu. Koncern BAT przeniósł całą produkcję z jednej z belgijskich fabryk do Polski.
BAT w Polsce