Wtorkowe sesje na głównych giełdach w Europie i USA potwierdziły, że notowania ropy naftowej wywierają wciąż duży wpływ na ceny akcji. Ponieważ - według ministrów państw OPEC - surowiec ten może nadal kosztować ponad 30 USD za baryłkę, powróciły obawy przed osłabieniem wzrostu gospodarczego oraz pogorszeniem wyników przedsiębiorstw. Eksperci Goldman Sachs uważają, że 10-proc. zwyżka notowań ropy zmniejsza PKB siedmiu najbardziej uprzemysłowionych państw świata o około 0,3%.
Wczoraj powodzeniem cieszyły się walory firm branży naftowej, takich jak Statoil, dostawca usług dla przemysłu wydobywczego Saipem oraz producent urządzeń petrochemicznych Technip. Zdrożały też papiery koncernu Alstom w związku z bliskim porozumieniem między UE a rządem francuskim w sprawie pomocy państwa dla tej firmy.
Mniejszy niż przewidywano zysk w minionym roku oraz zapowiedź przejęcia japońskich jednostek pobudziły spadek notowań giganta telekomunikacyjnego Vodafone, a plany ekspansji w USA spowodowały wyprzedaż akcji Deutsche Telekom. FT-SE 100 obniżył się o 0,25%, CAC-40 stracił 0,5%, a DAX spadł o 1,03%.
W Nowym Jorku niepokój przed wzrostem cen paliw zrównoważyły wynikające stąd korzyści dla przemysłu naftowego. Zdrożały akcje potentatów tej branży Exxon Mobil i ChevronTexaco. Chętnie inwestowano też w papiery firm PacificCare Health Systems oraz Humana, wyspecjalizowanych w ubezpieczeniach zdrowotnych, dzięki optymistycznej prognozie Goldman Sachs, dotyczącej zysków w najbliższym roku. Staniały natomiast walory spółki telekomunikacyjnej SBC Communications, która zagwarantowała miejsca pracy liczącemu 100 tys. osób personelowi.
Dodatnio na nastroje inwestorów wpłynęły dane świadczące o ożywieniu na amerykańskim rynku nieruchomości. Pozytywnym zjawiskiem był także wzrost w maju zaufania amerykańskich konsumentów, chociaż ekonomiści oczekiwali pod tym względem wyraźniejszej poprawy. Do godz. 22.00 naszego czasu Dow Jones zyskał 1,61%, a Nasdaq podniósł się o 2,17%.