W poniedziałek Gerry Scanlan przyznał się, że był "pośrednim i nieświadomym beneficjentem" kontrowersyjnej spółki inwestycyjnej Faldor, zarejestrowanej na Wyspach Dziewiczych. Scanlan jest zatem jednym z pięciu, uwikłanych w związki z tą firmą, byłych przedstawicieli kierownictwa AIB, o których bank poinformował w zeszłym tygodniu. Oprócz stanowiska szefa banku, w przeszłości Scanlan piastował też urząd prezesa giełdy w Dublinie.
W stosunku do Faldoru toczy się postępowanie urzędów nadzoru rynku, dotyczące nieprawidłowości przy obrocie akcjami w latach 90. i unikanie podatków. AIB, który jest inwestorem strategicznym polskiego BZ WBK, ujawnił, że spółka ta była faworyzowana przy przyznawaniu akcji w ramach pierwotnych ofert publicznych, organizowanych przez bank przed 1997 r. Na łamach "Irish Times" inny z byłych pracowników banku, Roy Douglas, przyznał się, że i jemu zaproponowano uczestnictwo w Faldorze, gdy w 1989 r. zostawał menedżerem AIB na Wielką Brytanię. Według niego, spółką zarządzali pracownicy AIB Investment Managers.
W sobotę z członkostwa w radzie nadzorczej narodowych linii lotniczych Aer Lingus zrezygnował Tom Mulcahy, który na stanowisku szefa banku zastąpił właśnie Scanlana. Mulcahy wyparł się jednak związków z Faldorem. Najprawdopodobniej jest więc jednym z dwóch byłych przedstawicieli banku, którzy unikali podatków, ale nie poprzez inwestycje w tę spółkę - o nich też była mowa w komunikacie. Co więcej, AIB napisał, że w sprawę zamieszani są też trzej obecni dyrektorzy.
"FT", Bloomberg