Parlamentarzyści powołali speckomisję w sprawie Orlenu. To dobrze, bo są ku temu powody. Dotyczą okoliczności zatrzymania byłego prezesa koncernu (a wcześniej szefa jednego z NFI), ale i stawianych mu przez prokuraturę zarzutów.
Powodów do specjalnych działań nie brakuje także w przypadku innych tzw. największych afer III Rzeczypospolitej. Nie poradziły sobie z nimi odpowiednie służby ani wymiar sprawiedliwości, więc warto by chyba dać szansę dociekliwym parlamentarzystom. W końcu w przypadku Rywingate wypadli nie najgorzej. Tylko od której afery rozpocząć? FOZZ, Art B, PZU Życie? Bohater tej ostatniej opuścił areszt. Jeśli jest winny, to znaczy, że prokuratura kompletnie się skompromitowała. Jeśli jest niewinny, to... kompromitacja prokuratury jest, oczywiście, jeszcze większa. A więc tak czy inaczej afera: gospodarcza, polityczna, a może prokuratorska? Licho wie. Speckomisji nie zabrakłoby pracy. Ale nie o tym chciałem.
Wspomniany bohater doniósł na narodowe fundusze inwestycyjne. NFI doniosły na niego. Jeśli tym razem prokuratura i podległe jej służby spiszą się lepiej, dowiemy się, kto ma rację. Tylko, czy się spiszą? Dotychczasowe jej sukcesy w wyjaśnianiu spraw giełdowych źle wróżą, bardzo źle.
Przypomnę: tym razem chodzi o trzy NFI, których wrogie przejęcie na przełomie 2000 i 2001 roku było jednym z bardziej spektakularnych wydarzeń na GPW, a przy tym jedną z większych na naszym rynku kapitałowym wojen prawniczych i biznesowych. Wielu uczestników tamtejszych wydarzeń uważało, że w obozie najeźdźców wodzem był ówczesny prezes PZU Życie i że jego ludzie przejęli kontrolę nad NFI. Ten zaprzeczał. Pewne jest, że kluczową rolę w wojnie odegrał Skarb Państwa. Jakoś nikt się tym nie przejął. Ten sam Skarb Państwa - ale kierowany przez zupełnie już innego ministra i wiceministrów - półtora roku temu doprowadził do zmiany układu sił w funduszach (niekoniecznie na bardziej przejrzysty), a w każdym razie miał w tym swój poważny udział. Dla porządku dodajmy jeszcze, że nigdy nie było całkowicie jasne, kto stracił kontrolę, a kto ją uzyskał, kto z kim rywalizował i komu przybywał na odsiecz Skarb Państwa (bo jakoś nie widać jednoznacznych dowodów, że dbał jedynie o własne interesy). To zagmatwanie było efektem opisywanej przez nas wielokrotnie sieci wzajemnych powiązań kapitałowych między NFI i ich spółkami zależnymi.
Teraz, jak donoszą media, życie dopisuje tajemnicze i koszmarne aneksy, szantażu i morderstwa nie wyłączając, do całej historii. To chyba dosyć na speckomisję? Niechby wsparła prokuraturę i przypilnowała wszechstronnego wyjaśnienia sprawy. Sprawy, która Skarb Państwa, a więc i posłów, powinna żywo interesować.