Wtorkowa, stosunkowo wyraźna przecena ropy naftowej na światowych rynkach spowodowała, że w środę zniżkowały akcje koncernów z branży, walnie przyczyniając się do zakończenia pięciodniowej hossy na wiodących giełdach europejskich. Papiery największego na kontynencie, brytyjskiego BP, spadły o 2,3%, a pomogło w tym obniżenie spółce rekomendacji przez Merrill Lynch z "kupuj" na "neutralnie". Total i Shell straciły po 1,3%. Indeks giełdy w Londynie FTSE 100 spadł o 0,34%, frankfurcki DAX o 0,53%, a paryski CAC 40 o 0,65%.

Od środowego popołudnia ropa zaczęła jednak powoli drożeć, co od razu znalazło odbicie w cenach branżowych potentatów. Spółki tworzące grupę Shell zyskały po 0,9%, włoski ENI podrożał o tyle samo. Firmy naftowe ciągnęły inne spółki w górę. Indeks niemiecki zyskał 0,60%, francuski 0,33%, tylko brytyjski stracił 0,08%. W środę przecenie oparł się indeks europejskich blue chips Dow Jones Stoxx 50, dzięki czemu wczoraj wydłużył serię zwyżek do siedmiu (najwięcej od stycznia).

Do spółek, których akcje w minionych dwóch dniach znalazły się w centrum uwagi inwestorów, zaliczał się duński telekom TDC, udziałowiec Polkomtela. W środę papiery zniżkowały aż o 8,8%, wczoraj podskoczyły o 4,2%. Wahania wywołało wyjście ze spółki kluczowego udziałowca - SBC Communications z USA.

Za Atlantykiem w środę też doszło do przełamania kilkudniowej hossy, i z tych samych powodów, co w Europie. Indeks energetyczny, obejmujący koncerny naftowe, stracił najwięcej spośród 10 wskaźników branżowych S&P. Akcje lidera na rynku, Exxon Mobil, zniżkowały o 1%, a główne indeksy potraciły między 0,6% a 1,6%.

Na początku wczorajszej sesji na Wall Street przeważały zwyżki kursów. Zyskiwały spółki związane z branżą informatyczną - za sprawą raportu mówiącego, że sprzedaż półprzewodników w tym roku będzie większa od wcześniejszych prognoz. Intel zdrożał o 0,8%, a IBM o 0,6%. O 18.00 indeks Dow Jones zyskiwał 0,25%, technologiczny Nasdaq Composite natomiast 0,23%.