Od początku tego roku importerzy i producenci paliw płacą tzw. opłatę paliwową (105 zł od tony produktu). Wpływa ona na Krajowy Fundusz Drogowy, z którego idą środki na inwestycje drogowe. Od 1 maja pojawiła się jednak luka prawna. Okazało się, że importerzy paliw z krajów Unii Europejskiej nie muszą uiszczać opłaty. Po wejściu do Unii i zmianie przepisów o akcyzie przestali być bowiem importerami. Stali się za to nabywcami w obrocie wewnątrzwspólnotowym i przepisy o opłacie paliwowej już ich nie dotyczą. - Chcemy zlikwidować tę lukę tak, aby i oni płacili - tłumaczy poseł Janusz Zdrojewski (SLD), autor projektu.
Nie wiadomo, ile Skarb Państwa mógł na luce stracić. - Do tej pory importowane paliwa stanowiły około 10% rynku. Kupowaliśmy jednak głównie na Wschodzie - mówi Andrzej Szczęśniak, analityk branży naftowej. - Opłata paliwowa dodaje aż 8 gr do ceny litra benzyny. Niewykluczone zatem, że firmy wykorzystują istniejącą lukę w prawie - dodaje. Wnioskodawcy zapowiadają ograniczenie "szarej strefy" również w segmencie gazu płynnego. W świetle obowiązujących przepisów, opłatę za gaz LPG uiszcza detalista. - Małe punkty sprzedaży butli trudno jednak kontrolować - przyznaje J. Zdrojewski. Dlatego też wnioskodawcy zapowiadają zmianę. - Chcemy, aby pobór opłaty odbywał się wcześniej, już w składzie podatkowym - wyjaśnia poseł.