Czerwiec upływa na światowych rynkach pod znakiem wyczekiwania. Wymowny jest tu wykres Nasdaq Composite. Po osiągnięciu w połowie maja silnego wsparcia w postaci linii, stanowiącej dolną granicę kanału wzrostowego, obejmującego notowania od jesieni 2002 r., nastąpiło odbicie. Jednak poza sesją z 25 maja byki nie pokazały zbyt wiele. Zakładając kontynuację hossy, odbicie od tak silnego wsparcia powinno wyglądać trochę bardziej imponująco. Po miesięcznej korekcie indeks znajduje się od niego zaledwie o 50 pkt. To oznacza, że w zasadzie w każdej chwili może dojść do przełamania. A to pozbawiałoby złudzeń, że mamy w najlepszym przypadku do czynienia z korektą całej fali wzrostowej, trwającej od jesieni 2002 r. do początku 2004 r. Uzasadnione stałoby się oczekiwanie na zniżkę do 1675 pkt. Pierwszym krokiem w tę stronę stanie się zamknięcie poniżej 1960 pkt. Sygnał sprzedaży ze strony dziennego MACD pokazuje, że taki scenariusz jest bardzo realny.

Wyraźna zniżka na niemieckim rynku doprowadziła do zmiany krótkookresowego trendu na malejący. Przełamana została linia półtoramiesięcznego wzrostu, utworzyły się dwa coraz niżej położone dołki. Powinniśmy zatem w kolejnych dniach być świadkami testu wiosennych minimów w strefie 3730-3750 pkt. Są one dolną granicą półrocznej konsolidacji. Na razie za wcześnie rozstrzygać, jak skończy się test tego wsparcia. To, która ze stron ma więcej atutów, jest bardziej kwestią osobistych odczuć, niż rzeczywistych argumentów.

Na rynkach wschodzących też wciąż brakuje rozstrzygnięć. Brazylijska Bovespa ugrzęzła w tym miesiącu w konsolidacji. Nieudane próby przebicia się ponad 20,5 tys. pkt nie wróżą jednak dobrze kupującym. Wsparcie wciąż daje linia, wyprowadzona z dołka ukształtowanego na jesieni 2002 r. Biorąc jednak pod uwagę, że indeks z pewną trudnością oddala się od niej, trzeba liczyć się z przebiciem tego wsparcia. Wypada ono przy 19 tys. pkt. Dlatego zamknięcie poniżej tego poziomu otworzy drogę dalszej przecenie.