Reklama

Ponad 1700 pkt

Przekroczenie 1700 punktów nie oznacza automatycznego powrotu do hossy. Choćby dlatego, że wyceny banków i informatyki - dwóch istotnych sektorów warszawskiej giełdy - są wysokie.

Publikacja: 26.06.2004 09:52

Marazm, szczególnie w segmencie dużych spółek, utrzymuje się już ponad miesiąc. Obroty nie zawsze przekraczają 200 mln zł. To efekt splotu dwóch czynników - krajowi inwestorzy instytucjonalni już obkupili się w akcje, zagraniczni nie są chętni wejść na rynek. Choć w komentarzach do notowań obligacji i walut wielokrotnie przewija się motyw zwiększonej aktywności graczy zagranicznych, na warszawskiej giełdzie ich nie ma. Ponoć ostatnim śladem dowodzącym istnienia takiego gatunku jak inwestor zagraniczny jest wysoka biała świeca z 13 kwietnia, kiedy indeks osiągnął 1869 pkt. To najwyższa wartość w trakcie tej hossy. Teraz WIG20 ma ok. 10% mniej.

Przypuszczam, że gracze zagraniczni dużo chętniej od polskich zamykają pozycje przynoszące straty. Zatem kiedy notowania spadają, będą raczej pozbywać się papierów, niż dokupować. Tym razem nie muszą tego (jeszcze) robić, bo buforem ochronnym okazuje się zyskujący na wartości złoty. Od czasu szczytu na rynku akcji nasza waluta umocniła się o ok. 5% do euro i dolara. Być może udział inwestorów zagranicznych w obrotach jest mniejszy niż się powszechnie wydaje.

Wysokie wyceny banków

Zamieszczona tabela pokazuje wskaźniki C/Z wybranych spółek z WIG20 (pogrubionym pismem) i MIDWIG. Średnią europejską reprezentują spółki wchodzące w skład indeksów branżowych wyliczanych przez agencję Dow Jones. Uwagę zwraca znaczna różnica w wycenach banków i spółek informatycznych. Firmy z tych branż wyceniane są u nas znacznie wyżej, niż w Europie. Tylko znacznie wyższe tempo wzrostu gospodarczego w Polsce jest w stanie zmienić tę sytuację na korzyść firm krajowych (szczególnie informatycznych). Na razie rezultaty finansowe osiągane przez te spółki są rozczarowujące.

Niższy niż średnia europejska wskaźnik C/Z mają dwie liczące się w WIG20 firmy - Telekomunikacja i PKN Orlen. O około 10% niżej wyceniane są także spółki cykliczne (takie, których rezultaty finansowe wahają się w rytm cyklu ekonomicznego). Jeśli jednak głównym powodem marazmu na naszym rynku jest brak inwestorów zagranicznych, to te przedsiębiorstwa mają małą szansę, żeby przyciągnąć duży kapitał ze względu na małą liczbę akcji znajdujących się w wolnym obrocie.

Reklama
Reklama

Wszystko zgodnie z planem

Z punktu widzenia scenariusza, zakładającego zmianę trendu na spadkowy przynajmniej na kilka miesięcy, wszystko przebiega zgodnie z planem. Zamieszczony wykres porównuje obecną sytuację z zachowaniem WIG20 po ukształtowaniu szczytu w pierwszej połowie 1998 roku i na wiosnę 2000 roku. Dniom, w którym indeks zamknął sesję na najwyższym poziomie, przypisano wartość 100. Po 50 sesjach od ukształtowania wierzchołka w połowie marca 1998 roku, WIG20 stracił 10%. To prawie dokładnie tyle samo, ile teraz. W 2000 roku wskaźnik spadał szybciej.

Cofnięcie się do schematu sprzed sześciu lat ma swoje uzasadnienie. Również wtedy mieliśmy najpierw formację odwrócenia trendu wzrostowego, później dość ostry spadek. Podobnie jak teraz wykres indeksu spadł poniżej wcześniejszego średnioterminowego wierzchołka. W trakcie próby powrotu do hossy udało się odrobić niemal całość strat.

Nie tylko wzorami z przeszłości można uzasadnić, dlaczego przekroczenie 1700 punktów nie oznacza powrotu do hossy, czy nawet ataku na szczyt z połowy kwietnia. Widoczny na wykresie krótkoterminowy kanał sugeruje, że w tej fali wzrostowej WIG20 osiągnie 1725 pkt.

MIDWIG kontra 1700 pkt

O tym, w jakim stanie znajduje się rynek, wiele powie zachowanie indeksu średnich spółek na poziomie 1700 punktów. Na wykresie MIDWIG została zbudowana głowa z ramionami (lub przynajmniej formacja, która za taką chce uchodzić). Do wybicia dołem doszło w połowie miesiąca. Teraz trwa ruch powrotny, dla którego granicą jest właśnie 1700 pkt. Tutaj przebiega również spadkowa linia trendu, wyprowadzona ze szczytu z końca kwietnia. Zatem przekroczenie tej wartości byłoby sygnałem, że spadkowe scenariusze można odłożyć na później.Wśród analityków przeważa opinia, że średnie spółki mają lepsze "fundamenty" od gigantów warszawskiej giełdy. Zatem jeśli MIDWIG nie zdoła wrócić do trendu wzrostowego, tym trudniej będzie to zrobić WIG20.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama