Wczoraj rosyjski wiceminister finansów Siergiej Szatałow powiedział, że koncern może dostać więcej czasu na zapłacenie zobowiązań fiskusowi. - Aby do tego doszło, Jukos sam musi wystąpić ze stosownym wnioskiem - wyjaśniał. Podkreślił, że na razie taki wniosek nie wpłynął. - Nie mogę też wykluczyć, że zostanie podjęta decyzja w sprawie restrukturyzacji długu, bo jest to sytuacja wyjątkowa - dodał Szatałow. W przypadku spółek zagrożonych bankructwem rosyjskie prawo podatkowe dopuszcza takie rozwiązania.

Informacje agencji prasowych natychmiast znalazły odbicie w notowaniach Jukosu. Akcje na giełdzie Micex poszybowały w górę o ponad 20%. Prolongata spłaty 3,4 mld USD zaległych podatków za 2000 r. w praktyce bowiem będzie oznaczać, że koncern nie zbankrutuje w najbliższych dniach, jak przewidywali niektórzy analitycy. Władze skarbowe dochodzą też podobnej kwoty za 2001 r., ale w tym przypadku termin wymagalności nie został jeszcze ustalony. Jukos mógłby spłacić zobowiązania sprzedając część aktywów, jednak są one zamrożone decyzją rosyjskiego sądu. Wśród aktywów jest m.in. wart ponad 4 mld USD pakiet udziałów w spółce naftowej Sibnieft.

W poniedziałek, gdy banki z Europy Zachodniej uznały Jukos za niewypłacalny i zagroziły dochodzeniem natychmiastowej spłaty udzielonej pożyczki w wysokości miliarda dolarów, papiery koncernu straciły kilkanaście procent na wartości. Wśród banków-wierzycieli są m.in. dwa z Niemiec: Deutsche Bank i Commerzbank. W niemieckiej prasie pojawiły się spekulacje, że ich przedstawiciele poprosili kanclerza Gerharda Schroedera, który w tym tygodniu spotyka się z prezydentem Rosji Władimirem Putinem, o lobbing w tej sprawie. Biuro prasowe Schroedera zdementowało te informacje. Niemcy są dla Rosji jednym z najważniejszych partnerów gospodarczych.

Analitycy podkreślają, że rosyjskie władze sporo ryzykują doprowadzając Jukos na skraj bankructwa. Inwestowanie w Rosji okazuje się bowiem niezwykle ryzykowne, a jeśli ucieknie kapitał zagraniczny, Putinowi trudno będzie wcielić w życie plan podwojenia PKB w ciągu dziesięciu lat. Ponadto, jeśli spółka nie wywiąże się ze spłaty długów wobec zachodnioeuropejskich banków, firmom z Rosji będzie znacznie trudniej uzyskać u nich kredyty.