Niemiecki inwestor od dawna kontroluje prawie 99% kapitału polskiego przedsiębiorstwa. W wezwaniu chce przejąć 23,89 tys. walorów (1,3% głosów na WZA) i zwiększyć zaangażowanie do 100%. Oferuje 57,4 zł za papier. Ustawowe minimum (średni kurs z 6 miesięcy poprzedzających wezwanie) to 57,36 zł. Zapisy będą przyjmowane od 15 lipca do 16 sierpnia. W operacji pośredniczy Bankowy Dom Maklerski PKO BP.
Wzywający zamierza wycofać Manometry z giełdy. Wyjaśnia, że jest to podyktowane jedynie chęcią zwiększenia efektywności jego inwestycji finansowych. W jaki sposób? Poprzez obniżenie kosztów działalności KFM. Nie tłumaczy, dlaczego obniżka kosztów nie może być realizowana przy zachowaniu giełdowego statusu polskiej firmy.
Nie wiadomo, kiedy inwestor powziął zamiar ogłoszenia wezwania. Pewne jest, że gdyby ogłosił je kilka miesięcy temu, koszty operacji byłyby dla niego bez porównania niższe.
W kwietniu Manometry były bowiem bohaterem najbardziej spektakularnej w ostatnich latach zwyżki na GPW. Kurs w ciągu kilkunastu sesji wzrósł o około 1400%, do 149 zł (roczne minimum to 7,1 zł; a wczorajsza cena 75,4 zł). Hossie, która nie miała żadnego uzasadnienia w informacjach przekazywanych przez przedsiębiorstwo, nie szkodziły ostrzeżenia Komisji Papierów Wartościowych i Giełd, że w grę wchodzi sztuczne podwyższanie notowań. Ostatecznie GPW zawiesiła na pewien czas handel walorami firmy, a KPWiG skierowała zawiadomienia do prokuratury o manipulacji kursem. Na początku maja Wika poinformowała o zamiarze wycofania przedsiębiorstwa z rynku publicznego.