Już początek roku był dla spółki bardzo dobry. Rekordowy okazał się jednak kwiecień (70 tys. ton sprzedanych produktów). Niezły był także maj (67 tys. ton). W czerwcu sytuacja się zmieniła - firma odnotowała 16-proc. spadek sprzedaży (57 tys. ton) w porównaniu z analogicznym okresem ubiegłego roku. - Liczyliśmy na dobrą passę także w ubiegłym miesiącu. Zmiana wysokości podatku VAT na materiały budowlane i związana z tym nerwowość na rynku spowodowały pogorszenie koniunktury - mówi Ewa Pira, dyrektor ds. rynku w Atlasie. Jej zdaniem, sytuacja powinna się w najbliższych miesiącach ustabilizować. Musi się jednak utrzymać wysoki wzrost gospodarczy, a ustawodawca nie zaskoczy nowymi, niekorzystnymi, regulacjami prawnymi. Wciąż w Sejmie trwają prace nad ustawą o zwrocie podatku VAT dla indywidualnych inwestorów. Ponadto brakuje jednoznacznej wykładni przepisów o obłożeniu 7-proc. stawką VAT budowlanych usług mieszkaniowych. - Stale obserwujemy rynek i działamy według zasady szybkiego reagowania. Na razie ta strategia przynosi efekty. Jeżeli nie nastąpi kataklizm, to nasze przychody w tym roku powinny wynieść około miliarda złotych, czyli będą podobne do ubiegłorocznych - twierdzi E. Pira.
Spółka blisko rok temu otworzyła fabrykę w Rosji. Przedstawiciele Atlasa twierdzą, że jej wyniki mogłyby być lepsze. Okazuje się, że sporo kłopotu Atlas ma z podróbkami. Spółka wynajęła nawet prywatną firmę, która odszukuje nieuczciwych producentów. Pomoc zadeklarowała także polska ambasada w Rosji.