Zgodnie z opublikowanymi wczoraj prognozami, w obecnym kwartale Nokia osiągnie zysk na akcję w wysokości najwyżej 10 centów, podczas gdy w analogicznym okresie zeszłego roku zarobiła 17 centów na papier. Najprawdopodobniej spadną też wpływy ze sprzedaży - do 6,6-6,8 mld euro. Przed rokiem wyniosły

6,87 mld euro.

Komórkowy potentat próbuje nadrabiać dystans nad goniącą go konkurencją znaczną obniżką cen i, jak widać, nie wychodzi mu to najlepiej. - To dość niska prognoza - stwierdził Jarmo Nieminem z helsińskiej Nordei. - Ich telefony nie sprzedają się, bo rywale robią lepsze - dodał. Nokia dopiero w marcu wypuściła na rynek pierwszy telefon "z klapką", w modelach z niższego segmentu wciąż próżno szukać aparatów fotograficznych.

Analitycy zachowali wczoraj powściągliwość, ale inwestorzy nie mieli skrupułów przed wyprzedażą akcji koncernu. W ciągu kilku minut kurs spadł z 11,75 do 9,60 euro. W kontekście słabych prognoz mniejsze znaczenie miały informacje dotyczące minionego kwartału. Nokia zarobiła w nim na czysto 712 mln euro (15 centów na akcję), czyli 14% więcej niż rok wcześniej, notując spadek sprzedaży o 5%, do 6,64 mld euro. Udział Nokii w globalnej sprzedaży komórek spadł z 32% w I kwartale do 31%. Firma celuje w 40% udziałów w rynku, ale patrząc na poczynania konkurencji, przynajmniej na razie plany może odłożyć na półkę.

Sony Ericsson poinformował wczoraj, że w minionym kwartale zwiększył sprzedaż o 33%, do 1,5 mld euro, znacznie przekraczając prognozy analityków. Osiągnął przy tym zysk netto w wysokości 89 mln euro (rok wcześniej miał stratę 88 mln euro). Firma plasuje się około 5. miejsca w rankingach globalnej sprzedaży komórek.