Reklama

Duży może więcej

Spółki planujące debiut giełdowy nie chcą ujawniać żadnych informacji na temat przygotowywanych ofert. Powód? Boją się sankcji (m.in. kar pieniężnych), wynikających ze złamania obowiązków informacyjnych. Tymczasem w przypadku oferty PKO BP inwestorzy znają już większość szczegółów. KPWiG nie ma do tego zastrzeżeń.

Publikacja: 17.07.2004 07:11

Od 1 maja tego roku obowiązuje znowelizowane Prawo o publicznym obrocie papierami wartościowymi. Zezwala spółkom, które chcą wejść na GPW, na prowadzenie akcji informacyjnej dopiero po złożeniu prospektu emisyjnego do Komisji Papierów Wartościowych i Giełd.

Niejasne przepisy

Przez prowadzenie akcji informacyjnej ustawodawca rozumie "publiczne rozpowszechnianie szczegółowych informacji" na temat subskrypcji. Są to bardzo "świeże" zmiany (wcześniejsza wersja ustawy nie zajmowała się sprawą akcji informacyjnej) i dlatego brakuje dodatkowej wykładni KPWiG oraz przykładów, jak należy rozumieć zapisy. Przyszli debiutanci na wszelki wypadek wolą nic nie mówić o przygotowywanych ofertach. Przyznają natomiast (choć nie chcą o tym mówić oficjalnie), że przepisy są niejasne, niepotrzebne i tylko utrudniają sprzedaż akcji.

- Jak mam prezentować spółkę i mówić o ofercie, skoro nie mogę zdradzić, ile akcji chcę sprzedać i ile pieniędzy chcę pozyskać? - pyta jeden z prezesów. - Ustawa ogranicza możliwość dokładnego zaprezentowania firmy inwestorom indywidualnym. Inwestorzy instytucjonalni zawsze mają możliwość bezpośredniego spotkania z przedstawicielami firmy i uzyskania potrzebnych informacji - twierdzi Marek Witkowski, prezes Investor Relations Partners, firmy świadczącej usługi PR.

Spółki nie rozumieją ustawy

Reklama
Reklama

Znacznie śmielsi są jedynie przedstawiciele resortu skarbu. MSP chce jeszcze w tym roku sprzedać na giełdzie akcje PKO BP. Z wypowiedzi reprezentantów ministerstwa inwestorzy mogli się już dowiedzieć m.in., ile akcji trafi do sprzedaży (30%) oraz jaka będzie wartość oferty (5-6 mld zł). W prosty sposób - znając liczbę akcji, na jaką dzieli się kapitał banku - można zatem wyliczyć cenę emisyjną. Minister skarbu Jacek Socha, a wcześniej przewodniczący KPWiG (i współautor ustawy), publicznie (np. w radiu TOK FM) mówił nawet, kiedy PKO BP złoży prospekt i zostanie dopuszczony do obrotu publicznego. - Naszym zdaniem, te wypowiedzi są elementem normalnej polityki informacyjnej MSP o działaniach dotyczących przedsiębiorstwa, które ma być wkrótce sprywatyzowane. (...) Materiały prasowe nie określają szczegółowych warunków oferty w zakresie ceny, terminu, liczby akcji i zasad ich przydziału w poszczególnych transzach - skomentował Mirosław Kachniewski, dyrektor sekretariatu KPWiG. Jego zdaniem, dokonując interpretacji prawa nie można dopuścić do sytuacji, w której przedstawiciele resortu nie mogliby informować opinii publicznej o zamierzeniach prywatyzacyjnych. n

Komentarz

Wszystkie spółki, które chcą zadebiutować na GPW, teoretycznie podlegają tym samym obowiązkom informacyjnym. Tymczasem w przypadku PKO BP przepisy te zdają się być bardziej elastyczne. Każdy sprzedający akcje powinien mieć takie same możliwości informowania opinii publicznej o swoich zamiarach. Czyżby jednak byli równi i równiejsi?

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama