Po trzech dniach wzrostu kursu dolara do złotego czwartek przyniósł zahamowanie tej tendencji. Złoty zyskał wobec amerykańskiej waluty 2 grosze i kończył wczorajszy dzień na poziomie środowego otwarcia 3,618 zł. Zdecydowane odbicie od poziomu 3,55 zł, gdzie znajduje się wsparcie w postaci linii biegnącej po dołkach z przełomu 2001 i 2002 r. oraz po minimum z I połowy 2003 r., wyraźnie poprawia obraz dolara. Jednocześnie jest to zbyt mało, by mówić o odwróceniu tendencji z ostatnich dwóch miesięcy. Z podobną 10-groszową aprecjacją dolara mieliśmy do czynienia w I połowie czerwca i nie powstrzymała ona chętnych do kupna złotego.

Teraz jednak kurs znalazł się przy bardzo solidnym wsparciu. Temat podwyżek stóp procentowych, przynajmniej tymczasowo, został zdyskontowany. Wysoka inflacja niekorzystnie oddziałuje na wartość pieniądza. Może się więc okazać, że w okolicy 3,55 zł dolar znajdzie twardsze dno. Takiemu obrotowi sprawy sprzyjałby spadek euro poniżej 1,22 USD. Oznaczałoby to przecięcie dwumiesięcznej linii trendu. W takiej sytuacji prawdopodobny stałby się ponowny atak na bardzo ważne wsparcie dla wspólnej waluty przy 1,18 USD.