Fatalna sesja, z powodu żenujących obrotów. Nie było wczoraj ani emocji związanych z rynkiem amerykańskim, ani publikacji ważnych informacji z kluczowymi danymi makro na czele. Nawet wyniki w USA podawały jedynie spółki z II ligi. Poziom marazmu ustaliliśmy już w pierwszej godzinie i od tego czasu trwała sadystyczna konsolidacja. Szczególnie charakterystyczna dla wakacyjnych piątków. W przyszłym tygodniu wydarzeniem będzie RPP i nieco bardziej zapełniony kalendarz danych. Ale po takiej sesji jak piątkowa, tydzień zaczniemy w dziewiczych nastrojach, czekając aż skończą się sezony urlopowe rodzimych zarządzających. Muszą zaraz wrócić na sierpniowe wyniki spółek i rozpocząć przemeblowania w portfelach.
Na razie jednak bujania ciąg dalszy i dalej nie widać szans na rozpoczęcie jakiegoś dłuższego trendu. Ja wiem, że nikt nie chce czytać takich prognoz, szczególnie że okres tak niskiej aktywności i zmienności trwa już od maja. Choć sam przestrzegałem wtedy przed dłuższą konsolidacją, to rozmiary tego sadyzmu przekroczyły już trochę moje oczekiwania i dalej nie widać choćby małego światełka w tunelu.
Niektórzy szansy upatrują w rynku amerykańskim, który flirtuje z tegorocznymi minimami i zaraz da technikom sygnał sprzedaży na szerokim rynku. Ale przestrzegałbym przed wyciąganiem z tego daleko idących wniosków. W ostatnim tygodniu widać było wyraźny spadek silnego optymizmu (rosnącego na początku lipca nawet przy spadkach!) i podejrzewam, że przebicie wsparć będzie właśnie kapitulacją byków, która rozpocząć może mocniejsze odreagowanie pod "zdyskontowane" dalsze podwyżki stóp procentowych. Nawet jeśli się mylę, to po drugiej stronie argumentów jest ważny dla nas węgierski BUX, który pomimo słabości globalnych rynków, trzyma się dalej przy szczytach.