Wczoraj do Warszawy przyjechało prawie 400 producentów i przetwórców owoców miękkich (m.in. malin, truskawek, porzeczek, wiśni) z terenów całej Polski. Spotkali się oni z ministrem rolnictwa Wojciechem Olejniczakiem, który podjął się mediacji między zwaśnionymi stronami. Uczestniczyli także w spotkaniach z posłami SLD, UP, PSL oraz Samoobrony.
Rolnicy oskarżają firmy skupujące owoce o zmowę cenową. - Zakłady najpierw udając brak zainteresowania zbiły cenę znacznie poniżej kosztów produkcji, a następnie przystąpiły do skupu - uważają rolnicy. Ich zdaniem ta "nielegalna praktyka" doprowadziła do tego, że większość producentów zaprzestała zbierania owoców. Tak jest m.in. w przypadku czarnej porzeczki, której cena skupu waha się od 30 do 40 gr za kilogram (koszt produkcji 1,20-1,50 zł), jak również wiśni: 60-80 gr - skup (koszt produkcji 1,50-1,60 zł). Większość owoców pozostała niezerwana. - Jeśli nic się w tej sprawie nie zrobi, to w ciągu kilku dni owoce zepsują się - alarmują rolnicy. - A w przyszłym roku może się okazać, że na naszym rynku zabraknie owoców - ostrzega W. Serafin.
Producenci owoców dużą nadzieję pokładali w ministrze rolnictwa. Liczyli, że W. Olejniczakowi uda się przekonać przetwórców, by zagwarantowali minimalną cenę skupu na poziomie kosztów produkcji. Ich nadzieje okazały się płonne. Przetwórcy nie mają zamiaru podwyższyć ceny. - Cenę kształtuje rynek, to prosty mechanizm podaży i popytu - tłumaczą firmy skupujące owoce. Do porozumienia nie doszło. Minister obiecał, że zwróci się do Komisji Europejskiej o zgodę na przyznanie dopłat do owoców. Rolnicy zapowiedzieli, że dzisiaj zablokują zakłady przetwórcze. - To będzie szeroko zakrojona akcja - powiedział W. Serafin. Dzisiaj pod ministerstwem rolnictwa odbędzie się pikieta producentów owoców. - Chcemy, aby było o nas głośno i każdy zrozumiał, w jak trudnej sytuacji się znajdujemy - powiedział jeden z rolników z Ożarowa.