Środowe sesje na giełdach nowojorskich rozpoczęły się od silnej przeceny akcji. Wpływ na to miały przede wszystkim informacje napływające z otoczenia gospodarczego. Inwestorów zaniepokoił zwłaszcza ponowny wzrost cen ropy do rekordowych poziomów. To "sprawka" rosyjskiego Jukosu, który ostrzegł przed całkowitym wstrzymaniem dostaw tego surowca. Jego akcje spadły wczoraj o kolejne 20%, a moskiewski indeks RTS stracił ponad 5%. Rynek negatywnie też zareagował na publikację danych o zamówieniach na dobra trwałego użytku w czerwcu. Wprawdzie ich wartość wzrosła o 0,7%, do 191,7 mld USD, ale analitycy spodziewali się co najmniej 1,5-proc. zwyżki. Ponadto pojawiają się też spekulacje, że jutrzejsze wstępne dane na temat wzrostu amerykańskiego PKB w II kwartale będą gorsze niż wcześniej prognozowano.

To wszystko nie stwarza klimatu do inwestowania w akcje tym bardziej, że również wczorajsze wyniki niektórych spółek zza Atlantyku rozczarowały. Chodzi tu przede wszystkim o producenta oprogramowania dla firm - PeopleSoft, który ostrzegła, że nie zrealizuje prognoz na 2004 r. To właśnie przede wszystkim za jego sprawą indeks rynku nowoczesnych technologii - Nasdaq Composite stracił wczoraj przed południem 1,64%. Dow Jones Industrial Average obniżył się w tym okresie o 0,64%.

Złe wieści z Jukosu i kiepskie otwarcie w USA popsuły nastroje graczom europejskim, którzy na początku sesji raczej kupowali akcje na fali dobrych wyników publikowanych przez firmy ze Starego Kontynentu. Wczoraj np. optymistyczny raport (wzrost zysku o 29% w I półroczu) przedstawił francuski producent samochodów - Renault. Dzień wcześniej uczynił to jego lokalny rywal PSA Peugeot-Citroen. W efekcie walory producentów samochodów drożały wyraźnie już drugi dzień z rzędu, by po południu ulec lekkiej przecenie. Spośród głównych indeksów narodowych spadkom oparły się londyński FT-SE 100 i paryski CAC-40, które zyskały odpowiednio 0,72% i 0,3%. Natomiast frankfurcki wskaźnik DAX stracił 0,18%.