W poniedziałek nad światowymi giełdami, a przede wszystkim nad Wall Street, znów zawisło widmo terroru. To wynik niedzielnego raportu Departamentu Bezpieczeństwa Krajowego, który ostrzegł, że instytucje z finansowej dzielnicy Nowego Jorku znów mogą być obiektem ataku Al-Kaidy, bądź grup z nią powiązanych. Na Wall Street uruchomiono specjalne środki bezpieczeństwa, a taka atmosfera nie sprzyjała zakupom akcji. W dół poleciały przede wszystkim papiery tych instytucji, które zostały wymienione jako potencjalne obiekty ataku. Akcje giganta finansowego Citigroup, który zamknął wczoraj większość bocznych wejść do swojej kwatery głównej, staniały w pierwszej połowie sesji o ponad 1%. Notowania Prudential Financial (instytucja ta w jednym budynku zatrudnia aż 20 tysięcy osób) spadły o 1,4%. W ślad za nimi podążyli inni, m.in. J.P. Morgan Chase. Pogotowie antyterrorystyczne to również zła wiadomość dla linii lotniczych, które ze względu na mniejszą frekwencję, mogą być zmuszone do odwołania niektórych połączeń. Dlatego taniały też wczoraj papiery takich spółek jak Delta Airlines (bronią się przed bankructwem) czy AMR Corp. (spółka-matka linii lotniczych American Airlines). Nie we wszystkich sektorach było jednak tak źle. Drożały przede wszystkim papiery tych spółek, które przedstawiły dobre wyniki. Na przykład potężnego konglomeratu Procter & Gamble. W efekcie do godz. 22.00 naszego czasu indeks Dow Jones Industrial Average wzrósł o 0,42%, a Nasdaq Composite zwyżkował o 0,24%.
Obawy przed atakami na Wall Street pogorszyły też nastroje inwestorów w Europie, ale część z nich zignorowała te złe wieści i skupiła się na pozytywnych informacjach. Optymizmu dodał np. potężny brytyjski bank HSBC. Jego walory zdrożały aż o 3,5%, gdy poinformował, że w pierwszym półroczu powiększył zysk aż o 55%. To przede wszystkim, dzięki tej spółce, londyński indeks FT-SE 100 zdołał wczoraj wzrosnąć o 0,06%. Natomiast dwa czołowe indeksy z kontynentalnej Europy - frankfurcki DAX i paryski CAC-40 straciły na wartości, odpowiednio 0,84% i 0,64%.