Mimo że w ostatnich tygodniach zakres wahań indeksu WIG 20 nie jest aż tak wąski, przebieg większości sesji giełdowych był aż za bardzo wyczerpujący. Wiejąca z parkietu nuda potwierdza wakacyjne nastroje graczy. Jednakże utrzymujący się od połowy maja trend wzrostowy uwiarygodnia jak na razie tezę o istotnym dołku koniunktury w czerwcu.

Faktem jest, że trend rosnący ma coraz łagodniejszy charakter. Daleki byłbym jednak od doszukiwania się na wykresie formacji głowy i ramion, bo nawet jeśli taki kształt faktycznie powstaje, to moment, w którym się on formuje jest zupełnie niefortunny. Znacznie większą uwagę przywiązywałbym do oscylatorów, bo niektóre z nich dają dosyć ciekawe sygnały. Bardzo źle wygląda dzienny MACD, który na chwilę przedostał się do strefy wartości dodatnich, tylko po to, by szybko spaść poniżej poziomu równowagi. Trudno zinterpretować bieżące wskazania RSI czy Ultimate. W układzie tygodniowym ich zachowanie jest również niejednoznaczne. Za to MACD po przełamaniu 3-letniej linii trendu z konsekwencją dąży do poziomu równowagi i na tę chwilę są duże "szanse" na to, że go przebije. Miałoby to miejsce praktycznie pierwszy raz od połowy 2002 roku, z tą drobną różnicą, że wówczas indeks znajdował się kilkaset punktów niżej aniżeli obecnie.

Trudno powiedzieć, czy trwające od kilku tygodni wyczekiwanie to akumulacja czy dystrybucja. Widać, że firmy pokazujące dobre wyniki nadal "są w cenie" i ich wykresy rosną (PKN, Sanok i Stalprofil), ale wiele z nich (BACA, branża mięsna z indeksu MIDWIG) porusza się w męczącym trendzie horyzontalnym. Chciałbym napisać, że cierpliwość graczy zostanie nagrodzona, ale tym razem, albo innymi słowy - w tym momencie - nie mam jeszcze takiej pewności. Technicznie nadal widzę zagrożenie w postaci formacji flagi na indeksie WIG 20 i perspektywę spadku jego wartości na zasadzie ruchu mierzonego - a więc o około 250 pkt od obecnego poziomu. Przełamanie 1740 pkt. zaprzeczyłoby możliwości głębokiej przeceny.