Reklama

Kiepskie lato, czyli sezonowość w gospodarce

Jak dotąd, lato niespecjalnie się nam w tym roku udaje. Ekonomiści jednak mają pod tym względem nieco więcej powodów do zadowolenia, niż zwykli turyści i urlopowicze. Podawane przez GUS dane statystyczne sugerują, że cały czas kontynuowany jest silny wzrost gospodarczy. Lato nie jest więc stracone.

Publikacja: 10.08.2004 08:25

Sam wielokrotnie słyszałem całkiem poważne osoby mówiące: "w miesiącach letnich trudno oczekiwać poprawy sytuacji gospodarczej, bo lato jest zawsze w gospodarce okresem marazmu". Wypowiedzi takie są raczej niesłuszne - choć nie do końca. W miesiącach letnich, a ściślej w sierpniu, rzeczywiście daje się zaobserwować spowolnienie wzrostu produkcji i PKB, bo któż ma wytwarzać towary i usługi, kiedy wszyscy wyjeżdżamy na urlopy? Spowolnienie to nie jest bardzo silne (por. ramka 1.). Co ważniejsze, występuje ono co roku, więc nie powinno być ani zaskoczeniem, ani elementem oceny sytuacji gospodarczej. Dopiero spowolnienie silniejsze niż można by było oczekiwać, kazałoby krytycznie przyjrzeć się stanowi gospodarki.

Aby dobrze zrozumieć, co dzieje się latem w gospodarce, należy oddzielić występujące co rok czynniki sezonowe od trendu wzrostu gospodarczego (por. ramka 2.). Spadek produkcji w sierpniu wcale nie musi oznaczać, że gospodarka spowolniła swój rozwój - to, co stracimy skutkiem efektu sezonowego w sierpniu, z nadwyżką odzyskamy dzięki ogromnemu sezonowemu wzrostowi produkcji we wrześniu i październiku. Z punktu widzenia analizy sytuacji gospodarczej, ważny jest więc właśnie trend rozwojowy, możliwy do oszacowania dzięki statystycznym metodom "sezonowego wyrównywania" danych (tzn. eliminowania z obserwowanego w danym miesiącu lub kwartale tempa zmian produkcji tej ich części, która wynika z corocznych wahań sezonowych).

Problem pojawia się wówczas, kiedy nie dysponujemy wiarygodnymi danymi wyrównanymi sezonowo. Tak właśnie sprawa wygląda z naszymi statystykami produktu krajowego brutto (PKB). W takiej sytuacji musimy się posiłkować innymi wskaźnikami, gorzej opisującymi dynamikę rozwoju. W Polsce powszechnie używa się do analiz tempa wzrostu PKB w danym kwartale, w odniesieniu do analogicznego kwartału sprzed roku (ostatnie dostępne dane, dla I kwartału 2004 r., mówią o wzroście rzędu 6,9% - i to jest właśnie liczba, którą wszyscy się powszechnie posługują). Nie jest to jednak pomiar idealny.

To, że lato jest w polskiej gospodarce "kiepskie" (ze statystycznego, nie meteorologicznego punktu widzenia) jest więc po prostu wynikiem występowania wahań sezonowych w gospodarce. W innych krajach, w których np. większą rolę odgrywa sektor turystyczny, lato może być wręcz szczytowym okresem aktywności (por. ramka 4.).

Myślę, że po uwzględnieniu czynnika sezonowego okaże się, że w tym roku lato będzie dla naszej gospodarki bardzo dobre, choć rzeczywiście prawdziwie znakomite wyniki ujawnią się wówczas, gdy na trend wzrostu nałożą się pchające produkcję w górę czynniki sezonowe (a więc jesienią). A chwilowo, życzę wszystkim dobrej pogody i udanego wypoczynku! n

Reklama
Reklama

Prof. Witold M. Orłowski jest doradcą ekonomicznym prezydenta RP, pracuje w Niezależnym Ośrodku Badań Ekonomicznych.

Ramka 1. Czy lato jest w Polsce okresem

gospodarczego marazmu?

Lato jest okresem, w którym aktywność gospodarcza w Polsce jest zazwyczaj niższa, niż w ciągu wielu innych miesięcy roku. Jest to oczywiście wynikiem powszechnych urlopów wypoczynkowych: przedsiębiorstwa planują w związku z tym niższą produkcję, w ślad za czym spadają zakupy towarów i usług, i cały rynek wpada w stan letargu.

Rzecz jasna, takie zjawiska mają miejsce w różnych gałęziach gospodarki w różnym stopniu. Kilkadziesiąt lat temu, kiedy w gospodarce dominowało rolnictwo, to właśnie okres żniw był dla niej szczytem aktywności. Również dla sektora turystycznego (np. hoteli i restauracji) lato jest okresem wzmożonych obrotów. Jednak w większości pozostałych działów, a zwłaszcza w przemyśle, budownictwie i znacznej części usług, w okresie letnim aktywność jest obniżona.

Najbardziej czułym barometrem sytuacji jest produkcja zrealizowana w przemyśle przetwórczym. Charakteryzuje się ona w Polsce silną sezonowością. Najwyższa w ciągu roku aktywność notowana jest we wrześniu i październiku. Po tym jesiennym szczycie następuje stopniowe obniżenie aktywności, osiągające swoje apogeum w styczniu i lutym (złośliwcy tłumaczą to złym samopoczuciem obserwowanym zazwyczaj po szumnych imprezach sylwestrowych). W marcu następuje silna odbudowa produkcji, kontynuowana aż do lipca - mimo zwyczajowego w Polsce "długiego weekendu" na początku maja.

Reklama
Reklama

Wbrew obiegowym opiniom, lato nie jest wcale okresem specjalnego załamania się produkcji. Trend wzrostowy ulega wprawdzie przyhamowaniu. Dzieje się tak jednak wyłącznie wskutek niewielkiego spadku produkcji w sierpniu. W pozostałych miesiącach letnich produkcja zazwyczaj wzrasta.

Ramka 2. Dane obserwowane i sezonowo wyrównane

Fakt, że produkcja przemysłu spadła w sierpniu w stosunku do lipca wcale nie oznacza, że w gospodarce stało się coś złego. Spadek taki jest normalnym wynikiem wahań sezonowych i wcale nie stoi w sprzeczności z faktem, że kontynuuje się wzrost gospodarczy.

Aby poradzić sobie ze zjawiskiem sezonowości, statystyka gospodarcza operuje pojęciem "danych sezonowo wyrównanych". Jest to sztucznie stworzony szereg danych (np. na temat produkcji), oszacowanych przy założeniu, że w danym miesiącu nie wystąpiłyby zjawiska sezonowe. Efekty sezonowe analizuje się na podstawie długich szeregów czasowych obserwacji, za pomocą metod ekonometrycznych. Metody te pozwalają na oszacowanie, jak wielki sezonowy spadek lub wzrost produkcji występował przeciętnie w przeszłości w danym miesiącu. Za pomocą tak oszacowanej wielkości koryguje się następnie wielkość obserwowaną w bieżącym miesiącu, otrzymując wielkość sezonowo wyrównaną. Jak widać na wykresie, wahania produkcji sezonowo wyrównanej są znacznie mniejsze od wahań produkcji obserwowanej.

Wyrównanie sezonowe powinno stosować się nie tylko w odniesieniu do produkcji, ale wszystkich wielkości ekonomicznych charakteryzujących się sezonowością (np. PKB, bezrobocia, inflacji, sprzedaży detalicznej, inwestycji). Postępuje się tak standardowo w krajach o rozwiniętej statystyce gospodarczej.

Niestety, krótkie szeregi czasowe, którymi dysponujemy w Polsce, nie pozwalają jeszcze na wiarygodne oszacowanie efektów sezonowych w odniesieniu do większości zmiennych. Musimy jeszcze poczekać!

Reklama
Reklama

Ramka 3. Jak można mierzyć kwartalny wzrost PKB?

W Polsce GUS publikuje dane statystyczne wyrównane sezonowo wyłącznie w stosunku do produkcji przemysłowej (a i w tym przypadku istnieją poważne wątpliwości co do wiarygodności oszacowań, więc mało kto się nimi posługuje). Kluczowa zmienna określająca sytuację gospodarczą - produkt krajowy brutto (PKB) nie jest wyrównywana sezonowo. Jak sobie w takim razie można radzić?

Kwartalny wzrost PKB można mierzyć na kilka sposobów (dane przedstawia poniższa tablica).

Najprostsza metoda polega na odniesieniu wielkości PKB w danym kwartale do kwartału poprzedniego. Jednak wówczas w ogóle nie eliminujemy z pomiaru wahań sezonowych (kilkunastoprocentowy spadek PKB między IV kwartałem a I kwartałem następnego roku to w głównej mierze efekt sezonowy).

Powszechnie używana w Polsce metoda to odniesienie PKB w danym kwartale do PKB sprzed roku (tzn. w analogicznym okresie). Informacja o wzroście gospodarczym jest wówczas oczyszczona z wahań sezonowych, ale daleka od ideału. Jeśli np. w analogicznym kwartale sprzed roku poziom produkcji był z jakiegoś powodu nadzwyczaj niski, wzrost odnotowany w danym kwartale będzie wyolbrzymiony.

Reklama
Reklama

Niedoskonałości te można w jakiejś mierze wyeliminować, stosując porównanie dla okresów złożonych z 4 kwartałów. Jeśli porównujemy ostatnie 4 kwartały z poprzednimi (a więc np. teraz odnosimy PKB w okresie czterokwartałowym: 2 kw. 2003-1 kw. 2004 z poprzednim okresem 1 kw. 2003-4 kw. 2003), uzyskamy informację, o ile punktów procentowych dany kwartał powiększył wzrost w całym roku 2004 r. Aby uzyskać wzrost w całym roku, wystarczy dodać do siebie tak uzyskany wzrost w kolejnych 4 kwartałach roku (wzrost PKB w roku 2003, tj. 3,8%=Odniesienie obecnych czterech kwartałów do analogicznego okresu sprzed roku (a więc odniesienie PKB w okresie 2 kw. 2003-1 kw. 2004 do okresu 2 kw. 2002-1 kw. 2003), pokaże nam, o ile w ciągu ostatnich 4 kwartałów wzrósł PKB mierzony w skali rocznej.

Oczywiście, dla potrzeb analizy sytuacji gospodarczej i wzrostu gospodarczego najlepiej posługiwać się PKB wyrównanym sezonowo (tak, jak w większości krajów OECD). Niestety, skoro takich danych nie ma, musimy posiłkować się innymi.

Ramka 4. Nie wszędzie lato jest kiepskie...

Oczywiście, to w jakim stopniu lato jest okresem marazmu w gospodarce, zależy od jej struktury. Przy takiej strukturze, jaką mamy w Polsce, w trzecim kwartale następuje zazwyczaj stabilizacja obserwowanej wielkości PKB w stosunku do kwartału poprzedniego (chyba że w gospodarce obserwowalibyśmy nadzwyczaj silny długookresowy trend wzrostu lub spadku PKB), co oznacza umiarkowanie silny, ujemny wpływ czynników sezonowych na letnią wielkość produkcji. Swoje szczyty osiąga natomiast produkcja w ostatnim kwartale roku.

W innych gospodarkach wcale jednak nie musi tak być.

Reklama
Reklama

W gospodarce nisko rozwiniętej, o dużym udziale rolnictwa w PKB, a małym udziale przemysłu, aktywność gospodarcza w miesiącach letnich może wcale nie spadać. Jeszcze jednak bardziej wyraźna różnica może wystąpić w nowoczesnej gospodarce, w której ważną rolę odgrywa sektor turystyczny. Kraj, któremu Pan Bóg dał piękne morze, plaże i dużo słońca - i który rozwinął w oparciu o te atuty dostatecznie duży przemysł turystyczny - szczyt aktywności gospodarczej i PKB może osiągać właśnie w okresie letnim.

Porównajmy kształtowanie się wielkości PKB w Polsce i Chorwacji. Dla Polski kiepska pogoda latem nie ma specjalnego znaczenia dla wzrostu PKB. Dla Chorwacji byłaby to katastrofa!

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama