Poniedziałkowe sesje, podobnie jak ostatnie z mijającego tygodnia, znów zdominowane były obawami o stan amerykańskiej gospodarki. Jak bardzo poważne są to obawy, pokazała piątkowa reakcja na rozczarowujące dane z rynku pracy. Bez wyraźnego wzrostu, największej gospodarki świata nie ma również co marzyć o dużym ożywieniu w skali globalnej. Wczoraj złe wieści zaczęły nadchodzić także z drugiego pod względem ważności obszaru gospodarczego na świecie, czyli z Europy Zachodniej. Instytut gospodarczy DIW przedstawił prognozę, która zakłada spowolnienie tempa wzrostu niemieckiej gospodarki w III kwartale. Dane podały w poniedziałek Włochy i tu również obserwatorzy przeżyli rozczarowanie, ponieważ tempo wzrostu PKB w II kwartale okazało się niższe od oczekiwań. W takich okolicznościach inwestorom pozostaje czekać, jakie informacje napłyną w tym tygodniu z innych czołowych gospodarek Unii. Zbiorcze dane ze strefy euro i całej unijnej Piętnastki poznamy w piątek. Na Fed gracze nie mają co liczyć. Wszyscy pytani analitycy są przekonani, że dziś wieczorem Alan Greenspan poinformuje o 25-punktowej podwyżce stóp procentowych. I rynek to już zdyskontował.

Dlatego pierwsze sesje tygodnia na czołowych giełdach rozpoczęły się w znów w nie najlepszej atmosferze. Wprawdzie indeksy w Stanach Zjednoczonych na otwarciu wzrosły, ale trudno się dziwić, skoro w piątek mocno straciły na wartości. Z resztą po pierwszej optymistycznej godzinie akcje zaczęły tanieć. Można wymienić kilka (tych samych, co ostatnio) powodów, dla których tak się stało, choćby kolejne rekordy cen ropy na światowych rynkach. W Europie główne wskaźniki zakończyły dzień na minusie, choć nie tak dużym jak w piątek. Akcje których spółek taniały najbardziej? Tych najbardziej wrażliwych na zmiany koniunktury, czyli przede wszystkim firm z branży nowoczesnych technologii czy przedsiębiorstw specjalizujących się w handlu detalicznym albo linii lotniczych.