Sytuacja finansowa i prognozy na najbliższe kwartały amerykańskiego koncernu Cisco Systems skupiły w środę uwagę inwestorów na światowych giełdach. Potentat z USA, największy na świecie producent sprzętu do budowy internetu, rozczarował rynki we wtorek po zakończeniu sesji. Wprawdzie poinformował o rekordowym zysku w II kwartale, ale jednocześnie dyrektor generalny John Chambers poinformował, że spółka nie spodziewa się poprawy wyników w II półroczu. Klienci bardzo ostrożnie podchodzą do zakupów sprzętu produkowanego przez Cisco. Takie ostrzeżenie dotyczące gospodarczej koniunktury może być bardziej prawdziwe, niż uspokajające wypowiedzi szefa Fed Alana Greenspana, który uważa, że kłopoty amerykańskiej gospodarki są przejściowe. A Cisco to firma, która praktycznie obrazuje koniunkturę w całej branży nowoczesnych technologii, nie tylko w Stanach Zjednoczonych, ale również w innych regionach świata. Dlatego nie dziwi fakt, że wczoraj spadały wyraźnie notowania większości spółek reprezentujących sektor nowoczesnych technologii. Wskaźnik Nasdaq Composite stracił do 22.00 aż 1,53%, podczas gdy indeks największych spółek - Dow Jones Industrial Average - obniżył się w tym samym czasie o 0,11%.

Podobne rozmiary spadków odnotowały indeksy europejskie, a spośród wskaźników najważniejszych giełd najmocniej tracił frankfurcki DAX (-1,12%). W skład głównego indeksu niemieckiej giełdy wchodzi kilka dużych spółek branży high-tech, takich jak Siemens, Infineon czy SAP. Oprócz sektora nowoczesnych technologii wczoraj mocno taniały też papiery firm motoryzacyjnych. Dlaczego? Prawdopodobnie dlatego, że to właśnie firmy z tej branży jako jedne z pierwszych reagują na pogorszenie koniunktury. Pomimo wysokich cen ropy (wczoraj w Nowym Jorku za baryłkę tego surowca trzeba było płacić ok. 45 USD) zaczęły tanieć walory brytyjskich spółek naftowych - BP Plc i Shell Transport & Trading. Obie spółki notowane były już bowiem wczoraj bez prawa do dywidendy.