Może tytuł komentarza stanowi przesadne uproszczenie, lecz w rzeczywistości właśnie tak może się stać. Zakładam, że 9 sierpnia wyłamaliśmy się z kanału trendowego (z okresu połowa maja - początek sierpnia), dzień później mieliśmy nieudolny ruch powrotny, a na kolejnej sesji potwierdzenie pierwotnego sygnału.
Kanał trendowy traktuję jako element dużej formacji flagi. Uważam, że może nie za pierwszym podejściem, ale mizerne wsparcie na poziomie 1607 i 1600 pkt zostanie przełamane. Docelowo spadek powinien sięgnąć ok. 1565 pkt, wyznaczonych przez szerokość kanału lub nawet 1465 pkt, co można prognozować w oparciu o wysokość formacji przez rozpoczęciem formowania kanału.
Spadek jest bezwzględnie potwierdzany przez wskaźniki, choć podobnie jak wykres kontraktów one same nie spadły poniżej dna z połowy maja. Również wahania wolumenu obrotu i liczby otwartych pozycji to argument w rękach niedźwiedzi. Mimo że czwartkową sesję zakończyliśmy w okolicy dziennego maksimum, nie ma to praktycznie żadnego znaczenia skoro zakres wahań przez większą część sesji wynosił jedynie 13 pkt. Z kolei wyrównanie dołka ze środy nie oznacza, że teraz na poziomie 1619 pkt powstało jakieś szczególne wsparcie. Trzeba zwrócić uwagę, że znów przy wzroście (jak 10 sierpnia) aktywność graczy była znacząco obniżona, a cenie kontraktów na WIG20 nie udało się nawet zbliżyć do połowy korpusu z dnia poprzedniego.
Sądzę, że po takim spadku możliwe jest odreagowanie (odbicie). Jednak dyskusji nie podlega kierunek trendu i tylko w zgodzie z nim powinno się utrzymywać pozycje. Powiększałbym je po spadku poniżej 1600 pkt, a zamykał...nie sądzę, by pojawiła się taka potrzeba.