Reklama

Granice kompromisu

Publikacja: 17.08.2004 08:00

Po czerwcowej decyzji RPP, zwiększającej koszt pieniądza o 50 punktów bazowych, rozpowszechniła się opinia, że Rada - poprzednio oceniana jako mocno gołębia - jest jednak wystarczająco odważna, by twardą ręką (i mocnymi podwyżkami stóp) zdławić oczekiwania inflacyjne. Zaskoczeniem było więc to, że w lipcu ta sama Rada zdecydowała się podwyższyć stopy jedynie o ćwierć punktu procentowego. Zdziwienie było tym większe, że w międzyczasie żadnej rewolucji w środowisku gospodarczym nie było.

W efekcie tych działań na rynkach - przyzwyczajonych do większej spójności działań RPP - zaczęły pojawiać się najdziksze dywagacje odnośnie przyczyn powyższej zmiany. A to, że Rada przestraszyła się swej odwagi. A to, że pierwsza podwyżka była jednak za mała i trzeba było poprawić "dwudziestką piątką". Etc., etc.

Wątpliwości te rozwiali sami członkowie RPP, sugerując jednoznacznie, że wynik lipcowego spotkania był rezultatem kompromisu wewnątrz Rady. Innymi słowy, jedni chcieli podwyższać dużo, inni mało lub wcale i krakowskim targiem stanęło na podwyżce 25-punktowej. A być może to jeszcze nie koniec zmian: do tej pory co najmniej kilku członków Rady zasugerowało, że powrotu do pięćdziesiątek wykluczyć nie można.

Ktoś może spytać, gdzie leży problem? Przecież nikt nie powiedział, że nie można dynamicznie zmieniać skali podwyżek - choćby w reakcji na zmiany w środowisku gospodarczym. Lecz nie jest to argumentacja do końca przekonująca. Skuteczność polityki celu inflacyjnego w znacznej mierze zależy od czynników niemierzalnych, takich jak wiarygodność banku centralnego czy też jakość komunikacji społecznej tej instytucji. Z tej perspektywy warto zastanowić się, jaki obraz kreuje RPP podwyższając stopy procentowe raz o 50, a raz o 25 punktów bazowych? Przecież komunikacja społeczna to nie tylko komunikat wydany po decyzji czy też konferencja po spotkaniu.

Pierwszy - pomimo widocznej poprawy - wciąż przypomina przegląd statystyczny, zaś konferencja nie jest dużo bardziej przystępna. Cóż, nie da się ukryć, że do tej pory comiesięczne przesłanie władz monetarnych raczej nie trafiało pod strzechy. W takiej sytuacji dla przeciętnego konsumenta główna informacja płynąca z decyzji Rady wciąż zawiera się właśnie w skali podwyżki.

Reklama
Reklama

Wnioski nie są więc zbyt zachęcające. Działania monetarne, jakie widzieliśmy w ostatnich dwu miesiącach, mogą rodzić niejasne podejrzenie, że odzwierciedlają pewną dozę niezdecydowania. A to chyba nie wpływa najlepiej na wizerunek tak polityki pieniężnej, jak i instytucji ją kreującej.

Do tej pory nic strasznego się nie stało. Nie ma więc podstaw by dramatyzować na wyrost. Pozostaje tylko czekać na kolejne decyzje Rady i mieć nadzieję, że przyszłe kompromisy nie będą potęgować wrażenia pewnej niespójności działań polityki pieniężnej.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama