Sytuacja w przemyśle pogorszyła się po wejściu Polski do Unii Europejskiej. Ekonomiści spodziewali się, że do tego dojdzie, nie przewidzieli jednak, że dynamika produkcji zmniejszy się tak gwałtownie (w marcu i kwietniu przekraczała 20%). Spodziewali się, że wzrost w lipcu będzie dwukrotnie wyższy. - Dane za zeszły miesiąc są bardzo słabe - mówi Arkadiusz Krześniak, główny ekonomista Deutsche Banku.
Dlaczego dynamika produkcji spada? Powodów jest kilka. W tym roku lipiec miał o jeden dzień roboczy mniej niż przed rokiem (po uwzględnieniu różnicy w liczbie dni oraz innych czynników sezonowych, wzrost produkcji wyniósł 9,2%). Poza tym, w ub.r. mieliśmy już bardzo wysoką produkcję. - Utrzymanie dwucyfrowego tempa wzrostu staje się coraz trudniejsze - twierdzi Marek Zuber, główny ekonomista TMS. Dwucyfrowe wyniki przemysł osiągał nieprzerwanie od grudnia 2003 r. do czerwca tego roku.
Według M. Zubera, spowolnienie produkcji ma również związek ze spadkiem popytu w gospodarce. - Konsumenci zrobili zakupy na zapas. Poza tym wzrost cen żywności spowodował, że mają mniej pieniędzy na inne wydatki - mówi ekonomista. Zapasy zrobiły też przedsiębiorstwa, które chciały jak najwięcej wyprodukować przed wejściem do UE. - Spowolnienie w produkcji może być również efektem umocnienia złotego - twierdzi A. Krześniak. Do tej pory najlepsze wyniki osiągały te działy przemysłu, które dużą część produkcji eksportują.
Według ekonomistów, pogorszenie wyników produkcji świadczy o tym, że w trzecim kwartale gospodarka zwolniła. M. Zuber oczekuje spadku dynamiki PKB do 5,9%, a A. Krześniak do 5,7% (najświeższe dane, za pierwszy kwartał, mówią o wzroście PKB o 6,7%).
Kiepskie informacje tradycyjnie płyną też z budownictwa. W lipcu produkcja w tym sektorze była o 14,3% mniejsza niż przed rokiem (po uwzględnieniu czynników sezonowych spadek wyniósł 12,9%). Trudna sytuacja w budownictwie utrzymuje się już od wielu miesięcy i ekonomiści już się do niej przyzwyczaili. Kiepskie dane tłumaczą m.in. silnie rozwiniętą szarą strefą.