Peter Medgyessy zagroził ustąpieniem ze stanowiska, jeśli nie otrzyma deklaracji zaufania od mniejszego, liberalnego ugrupowania koalicyjnego. - Albo Związek Wolnych Demokratów wyrazi zaufanie do premiera, albo do 26 sierpnia powinien stworzyć warunki do wybrania nowego premiera - powiedział wczoraj rano Medgyessy. Po południu zrezygnował ze stanowiska, co oznacza że rozmowy z liberałami nie powiodły się.
Konflikt z koalicyjnym partnerem wybuchł, gdy premier (reprezentujący Węgierską Partię Socjalistyczną) zdymisjonował w środę popieranego przez liberałów ministra gospodarki Istvana Csillaga.
Ostatnio partia socjalistyczna traciła popularność (przegrała niedawne wybory do Parlamentu Europejskiego z prawicową opozycją). Rząd podjął trudne decyzje, ograniczając m.in. dopłaty do kredytów mieszkaniowych, podnosząc podatek VAT i ceny energii. - Węgierscy politycy nie przywykli do tego, żeby bawić się w tak ryzykowne gry, jak tworzenie rządu mniejszościowego czy wcześniejsze wybory - powiedział agencji Bloomberga Gyorgy Majoros z budapeszteńskiego funduszu inwestycyjnego należącego do ING Groep. - Stąd decyzja premiera jest dla mnie zaskoczeniem - dodał. Przez ostatnie 14 lat węgierską scenę polityczną charakteryzowała stabilność.
Rynek wystraszył się ewentualnych zmian w węgierskim rządzie. Forint staniał w stosunku do euro o ponad 1%, co było najsilniejszą zniżką od miesiąca.