Ktoś powiedział kiedyś, że jeśli rynek rysuje wyraźną linię trendu, to najczęściej po to, by ją w końcu przełamać. Tak stało się i tym razem. Od końca czerwca wykres kontynuacyjny kontraktów pięciokrotnie stykał się z linią trendu spadkowego. Ostatni raz odbił się od niej w poniedziałek. Podczas wtorkowej sesji linia została jednak przełamana. Jest to silnie wzrostowy sygnał.

Systematyczna kontynuacja zwyżki po przełamaniu linii i zamknięcie na poziomie dziennego maksimum można uznać za jego potwierdzenie. Podobną wymowę ma to, że ostatni raz świeca o porównywalnej długości pojawiła się w kwietniu, a więc jeszcze przed rozpoczęciem korekty. Wyzerowanie silnie ujemnej bazy świadczy o radykalnej zmianie nastawienia wśród inwestorów. Wzrost LOP oznacza jednak, że zamykanie krótkich pozycji nie było głównym źródłem popytu (co sugerowałoby nietrwałość wzrostu).

Spróbujmy teraz oszacować zasięg spodziewanego wzrostu. Równolegle do przełamanej linii trendu biegnie inna linia, przechodząca przez dołki z 16 lipca i 13 sierpnia. Obie tworzą spadkowy kanał. Na podstawie jego szerokości można oszacować minimalny zasięg wzrostu na około 1770 pkt. W tym miejscu nie ma jednak żadnego oporu, a siła wybicia i potwierdzenie ze strony indeksów sugeruje, że na zrealizowaniu minimalnego zasięgu raczej się nie skończy. Istotna bariera złożona z luki bessy i lokalnego szczytu znajduje się dopiero na poziomie 1790 pkt. Najbliższym wsparciem jest dolna połowa wtorkowej białej świecy (poniżej 1704 pkt.) oraz przełamana linia. Spadek poniżej tego wsparcia nie tylko oznaczałby anulowanie wczorajszego sygnału, ale byłby jednoznacznym objawem słabości rynku.