Draskovics odbierany jest przez inwestorów jako gwarant stabilnej polityki fiskalnej i osoba, która może poprowadzić Węgry ku przyjęciu euro. Dlatego zapewnienia Ferenca Gyurcsanyego, który został w środę desygnowany na premiera przez swoją Partię Socjalistyczną, że widzi dla niego miejsce w swoim rządzie, ucieszyły finansowy świat.
- To pozytywny sygnał dla forinta i innych walut regionu na najbliższy czas - ocenia Koon Chow, strateg walutowy z CSFB w Londynie. Wczoraj przed południem za jedno euro płacono w Budapeszcie ok. 249 forintów (a przez moment nawet tylko 248,21), w porównaniu z 251,25 forinta w środę na koniec dnia. - Zejdziemy do 248, i to na razie będzie na tyle - uważa Chow. - Myślę, że inwestorzy wciąż nie są pewni co do kierunku polityki fiskalnej w średnim terminie - dodaje.
Kiedy Tibor Draskovics obejmował w styczniu funkcję szefa resortu finansów i obiecał cięcia wydatków publicznych, jednego dnia forint zyskał 1,3% wobec euro. Od stycznia węgierska waluta umocniła się o ponad 5%.
Ferenc Gyurcsany, jeden z najbogatszych ludzi na Węgrzech i minister sportu, obejmie urząd po Peterze Medgyessym, który zrezygnował na skutek spięć po zdymisjonowaniu ministra ds. gospodarki, z koalicyjnego Związku Wolnych Demokratów. Pod kierunkiem Medgyessyego rząd obiecywał, że w tym roku zmniejszy deficyt budżetowy do 4,6% PKB i do 4,1% PKB w przyszłym roku. Żeby przyjąć euro, dziura budżetowa musi spaść poniżej 3% PKB. Węgry planują przejście na wspólną walutę w 2010 r., kryteria trzeba spełnić dwa lata wcześniej.
Bloomberg, Reuters