Wczoraj ruszyły Indywidualne Konta Emerytalne. Przedstawiciele rządu mówią, że to szansa na godną emeryturę i rysują nam perspektywę wyjazdów nad Morze Śródziemne. Jednocześnie podmioty, które powinny być zainteresowane namawianiem nas do skorzystania z ich oferty w ramach IKE, zachowują się dość pasywnie. Żadnej poważnej kampanii marketingowej, skąpe informacje o szczegółowych rozwiązaniach. O co więc chodzi? Czy IKE faktycznie dają szanse na zapewnienie godziwej emerytury?
Moim zdaniem żadnego przełomu nie ma. Owszem, IKE są rozwiązaniem w dobrym kierunku, mało tego, jeśli tylko ktoś myśli o oszczędzaniu długoterminowym, to powinien z tego rozwiązania skorzystać. Nie ma jednak co liczyć na to, że większość z tych, którzy dotychczas nie decydowali się oszczędzać na dodatkową emeryturę, zacznie to robić. Dlaczego? Bo nie ma wystarczających zachęt. Łatwo jest mówić, że każdy sam powinien mieć silne poczucie celowości odkładania na okres po zakończeniu aktywności zawodowej. Nie ma problemu, gdy zarabia się dużo. Wtedy stać nas zarówno na zaspokojenie większości naszych potrzeb, jak i na oszczędzanie. Nadwyżki można skierować choćby na dodatkowy program emerytalny. Niestety, w ostatnich latach około 60% polskich gospodarstw domowych nic nie zaoszczędziło. Wniosek z tego taki, że albo wszystko wydajemy na podstawowe dobra, albo jeśli już nawet mogłoby nam coś zostać, to i tak wolimy to wydać na konsumpcję.
Czy w takiej sytuacji obietnica zwolnienia z podatku od dochodów kapitałowych coś zmieni? Wątpię. Nie wystarczy powiedzieć, że jeśli nie odłożymy czegoś ekstra, to nasza przyszłość jawi się w niebyt różowych kolorach, bo poziom emerytur z ZUS może nas, że użyję takiego sformułowania, nieco rozczarować. Polacy nie mają zakorzenionej konieczności dodatkowego ubezpieczania się, bo przez lata nie musieli tego robić, i tego faktu nie zmienimy w ciągu kilku miesięcy, a już na pewno nie zmieni tego samym tylko nawoływaniem rząd.
Jeśli przeciętny Kowalski ma problemy z odłożeniem jakichkolwiek środków, perspektywa zwolnienia z podatku od dochodów kapitałowych nie pomoże mu podjąć decyzji o wyrzeczeniach. Zysk jest - po pierwsze - niewielki, po drugie, pojawi się dopiero w przyszłości, i to nie wiemy tak naprawdę, jak odległej. Co prawda IKE w banku (czyli związane z lokatą) może oznaczać korzyści prawie od razu (jeśli lokata jest krótkoterminowa), ale w przypadku wyboru funduszu inwestycyjnego, czy też akcji, zysk może być w ogóle iluzoryczny, bo kto nam zagwarantuje, że zarobimy. Jeśli więc ów przeciętny Kowalski ma wejść w IKE, jeśli ma zrezygnować z jakichś bieżących korzyści (powstrzymać się z konsumpcją), trzeba mu dać coś więcej.
To "coś więcej" stosowane jest w świecie bardzo często. Chodzi mi oczywiście o zwolnienie z podatku od dochodów osobistych. Jeśli wiem, że środki, które wpłacę na emeryturę, zmniejszą mi podstawę opodatkowania, mój "zysk" zobaczę od razu. W takiej sytuacji łatwiej mi będzie podjąć decyzje o ograniczeniu konsumpcji.