Jukos, któremu ministerstwo ds. podatków wyznaczyło termin zapłaty tej gigantycznej kwoty już na sobotę, zapowiedział odwołanie. - Uważamy te roszczenia za nielegalne. Jukos płacił podatki w zgodzie z rosyjskim prawem - stwierdził Aleksander Szadrin, rzecznik spółki. Początkowo roszczenia za 2001 r. opiewały na 98 mld rubli, ale koncern wnioskował o ich oddalenie. Jeśli o zasadności żądań fiskusa orzeknie sąd, powiększą one kwotę 3,4 mld USD zaległych podatków za 2000 r., które Jukos obecnie stara się spłacać.

Po komunikacie akcje Jukosu spadły do 115,5 rubli, 1,5% poniżej czwartkowego zamknięcia. Wcześniej zyskiwały już nawet 1,7%.

Piątkowym przedpołudniem ministerstwo ds. podatków zapewniło bowiem, że zamrożenie rachunków spółek zależnych Jukosu na pewno nie wpłynie na przerwanie przez koncern wydobycia ropy. Jukos postraszył tym w czwartek, gdy prokuratura w Moskwie zdecydowała o zablokowaniu kont bankowych zakładów w Jugańsku i Tomsku w celu ściągnięcia od koncernu 2,6 mld USD ze zobowiązań za 2000 r. Te dwa zakłady odpowiadają za 80% wydobycia w grupie Jukos.

Bloomberg