Reklama

...sposoby manipulacji też

Zlecenia blefujące składane są na wszystkich rynkach na świecie. U nas jest to manipulacja zagrożona karą

Publikacja: 04.09.2004 08:22

Manipulacja kursami akcji na Giełdzie Papierów Wartościowych ma długą tradycję. W początkowym okresie rozwoju rynku, gdy nie było notowań ciągłych, a jedynie system jednolitego kursu dnia nazywany fixingiem (przez lata przez przedstawicieli giełdy pokazywany jako najdoskonalszy i najlepszy system notowań), sprytni inwestorzy zauważyli pewną jego niedoskonałość.

W pionierskich latach GPW wprowadzono zasadę, że jednego dnia kurs spółki może maksymalnie zmienić się o +/- 10%. Do tej reguły dodano: jeśli popyt na akcje danej spółki był kilkakrotnie wyższy od podaży ogłaszano tzw. redukcję kupna - zlecenia kupna były proporcjonalnie redukowane. Jeśli ktoś złożył zlecenie na 1000 akcji, a redukcja wyniosła 50%, to nabywał jedynie 500 walorów. Taka sprawiedliwość społeczna w dobie wolnego rynku. Na tym nie koniec - jeśli popyt przewyższał bardzo znacząco oferty sprzedaży, kurs wyznaczano na maksymalnym dopuszczalnym poziomie +10% i ogłaszano ofertę kupna ("ok"). Oznaczało to, że nie dochodziło do transakcji, a kurs i tak się zmieniał.

No i zasada najważniejsza - jeśli przez trzy sesje z rzędu utrzymywała się ta istotna nierównowaga, ograniczenia zmiany cen były znoszone i następowała prawdziwa wolna amerykanka.

Ów system szybko wykorzystało sprytne grono inwestorów. Wystarczało bowiem złożyć na relatywnie mało płynne akcje (np. z dziennym obrotem 15 tys. sztuk) ofertę kupna np. na 50 000 papierów, by akcje zwyżkowały o 10 procent i doszło do redukcji kupna. Jeśli ktoś miał szczęście, występowała oferta kupna i jego wkład kapitałowy w podniesienie ceny akcji był równy zero. Oczywiście, nim rozpoczynał "pompowanie kursu", dyskretnie kupował pakiet akcji. Proceder składania dużych zleceń powtarzany był drugiego i trzeciego dnia. Gdy następowało uwolnienie kursu, rynek był już z reguły rozgrzany do czerwoności. Sprytny inwestor składał zlecenie sprzedaży swojego pakietu, a grono frajerów kupowało wszystko, co chciało.

Mimo że tego typu manipulacje były ewidentne i zda-

Reklama
Reklama

rzały się w pewnym okresie (1996-1998) z zadziwiającą regularnością, KPWiG nigdy nikomu niczego nie udowodniła. Eldorado zmniejszyło się z wprowadzeniem notowań ciągłych. Ostatnio jednak znaleziono nową metodę, również dotyczącą mało płynnych spółek. Tym razem jednak zdarza się dużo większy - niż o 30% - wzrost notowań.

Wyobraźmy sobie sytuację, która występuje np. na rynku kontraktów terminowych na WIG20. Kontrakty są notowane po 1500. Ktoś składa ofertę kupna 500 kontraktów po 1497. Nie dochodzi do transakcji, bo wyżej są jeszcze oferty po 1498 i 1499, ale rynek reaguje wzrostem. Składający to zlecenie najzwyczajniej w świecie blefował. Gdy rynek zaczął spadać, wycofał swoje zlecenie. Zgodnie z art. 97 Prawa o publicznym obrocie, jest to manipulacja. W ciągu tygodnia przykładów takich manipulacji na różnych instrumentach na GPW są dziesiątki.

Dotychczas mówiono, że problem z udowodnieniem manipulacji polega na braku dokładnej definicji, czym właściwie jest manipulacja. W nowym art. 97 doprecyzowano to pojęcie. Niestety, można powiedzieć, że chciano dobrze, a wyszło jak zwykle. Według nowych zapisów, manipulację stanowi między innymi składanie zleceń oraz zawieranie transakcji wprowadzających lub mogących wprowadzić w błąd co do rzeczywistego popytu, podaży lub ceny instrumentu finansowego, chyba że powody tych działań były uprawnione, a złożone zlecenia, zawarte transakcje lub inne działania nie naruszyły przyjętych praktyk rynkowych na danym rynku regulowanym.

Składanie zleceń blefujących, czy jak napisano w ustawie wprowadzających w błąd, odbywa się na wszystkich rynkach na świecie. U nas jest to manipulacja zagrożona karą. Ciekawe, jakie będą tego konsekwencje.

Gospodarka
Na świecie zaczyna brakować srebra
Patronat Rzeczpospolitej
W Warszawie odbyło się XVIII Forum Rynku Spożywczego i Handlu
Gospodarka
Wzrost wydatków publicznych Polski jest najwyższy w regionie
Gospodarka
Odpowiedzialny biznes musi się transformować
Gospodarka
Hazard w Finlandii. Dlaczego państwowy monopol się nie sprawdził?
Gospodarka
Wspieramy bezpieczeństwo w cyberprzestrzeni
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama