Z myślą o wyprowadzeniu Manometrów z giełdy ich główny udziałowiec - niemiecki koncern Wika Systems - ogłosił niedawno wezwanie do sprzedaży akcji. W efekcie zwiększył zaangażowanie o ponad 2,7 tys. papierów, do prawie 99%. To aż nadto, aby przegłosować uchwałę w sprawie wycofania spółki z obrotu publicznego. Nie widać też powodów, dla których KPWiG nie miałaby się nie zgodzić na opuszczenie parkietu przez Kujawską Fabrykę Manometrów. Będzie mieć mniej pracy: w tym roku dwukrotnie (wiosną i pod koniec sierpnia) walory firmy były przedmiotem manipulacji. W pierwszym przypadku do prokuratury trafiły już zawiadomienia o podejrzeniu popełnienia przestępstwa.
Poza kontrolą Wika Systems pozostaje około 21 tys. akcji przedsiębiorstwa. Inwestor w ostatnim wezwaniu oferował za nie po 57,4 zł, wczorajszy kurs spółki to 81 (spadek o 3,3%) zł. Na razie nie wiadomo, czy i na jakich warunkach Niemcy zdecydują się na przymusowy wykup walorów, co dawałoby im gwarancję zgromadzenia 100% kapitału. Cenę w ewentualnej operacji ustali biegły. Notowania giełdowe będą kiepską podstawą (ze względu na niską płynność i manipulacje gwałtownie się zmieniały - roczne minimum to 7,1 zł, maksimum - 149 zł). Dobrą dla inwestorów przesłanką byłyby tegoroczne wyniki. W I półroczu sprzedaż przedsiębiorstwa wyniosła 48 mln zł, a zysk netto 3,2 mln zł.