- My nie trzymamy kart, ale wszystko zmierza do sprzedaży aktywów. Dostaliśmy jednak pewne propozycje, pozwalające na uniknięcie wyzbycia się Jugansknieftgazu, największego syberyjskiego przedsiębiorstwa Jukosu. Jedna lub dwie z tych propozycji mogą być rozważone - powiedział w wywiadzie udzielonym w Londynie prezes spółki Steven Theede.
Rząd 21 lipca ogłosił zamiar przejęcia i sprzedaży Jugansknieftgazu, który produkuje 1 mln baryłek ropy dziennie, ok. 60% wydobycia Jukosu. Sekretarz stanu Colin Powell przekazał stronie rosyjskiej swoje obawy o losy Jukosu - poinformowano 12 sierpnia. Miesiąc wcześniej w Taszkiencie prezydent Putin mówił, że Jukos nie powinien zbankrutować. Taką opinię wyraził też 6 września w czasie spotkania z zagranicznymi uczonymi.
Koszty wydobycia ropy w Jugansku wynoszą 1,8 USD za baryłkę. Są najniższe w Rosji i jedne z najniższych na świecie. Stąd pochodzi też sylaba "Ju" w nazwie Jukosu. - Utrzymanie tych aktywów jest rzeczywiście ważne dla sytuacji całej spółki. Nie możemy pogodzić się z ich stratą - powiedział Theede. Dodał też jednak, że opracowywana jest struktura Jukosu bez Juganska i sposoby "odtworzenia" firmy, jeśli te syberyjskie złoża zostaną odebrane.
Według najnowszych danych, zasoby Juganska sięgają 93,7 mld baryłek. Theede poinformował, że w ciągu najbliższych dwóch tygodni Dresdner Kleinwort Wasserstein zakończy zamówioną przez rząd wycenę Juganska.
Bloomberg