Byki powiedzą, że przy niskich obrotach ostatnie sesje należy uznać za korekcyjne. Z kolei niedźwiedź odpowie, że takie korekcyjne sesje były przez cały tydzień i o ile będą dalej spadać, to obroty mogą być nawet kosmetyczne. Oby iść na południe. Wygląda jednak na to, że taki scenariusz osuwania długo nie potrwa. Nie mówię przy tym, że zaraz ruszymy na nowe szczyty. Bardzo bym się jednak zdziwił, pomimo swojego sceptycyzmu co do całej fali wzrostowej, gdyby popyt nie spróbował jeszcze przynajmniej raz uderzyć. Rynek tak szybko nie zawraca i nie przechodzi do dynamicznego trendu spadkowego. Wystarczy godzina dobrej sesji, by część inwestorów nabrała przekonania o końcu korekty i za takim impulsem bardzo szybko pójdzie szerszy rynek. O tym trzeba pamiętać na najbliższych sesjach! Szczególnie po takim tąpnięciu Wigometru.

Na razie jednak piątkowa sesja nie wskazuje na koniec korekty. Cały dzień popyt był bardzo słaby, a byki dostawały po łbie z każdej strony. A to od posłów przepędzających zagranicę od PKO BP. A to ze względu na zainteresowanie zagranicy naszym rynkiem. Konkretnie - możliwym notowaniem węgierskiego MOL na GPW. Niezależnie od dobrych fundamentów PKN, musi wywołać to w funduszach "niechęć" do naszej rodzimej spółki. Za to w długim terminie to oczywiście świetna informacja dla rynku.

Równie dobre były dane o wskaźniku cen żywności i napojów bezalkoholowych za I połowę września. Kolejny argument, że napięcia inflacyjne słabną i inflacja swój szczyt już osiągnęła. Oczywiście błędem byłoby opieranie oczekiwań co do środowej decyzji RPP tylko na podstawie bieżących wskaźników. Jeśli jednak Rada znowu zaskoczy rynek mocniejszą podwyżką, to zrewidowałbym swoje poglądy o możliwym jeszcze jednym uderzeniu popytu.