Wszystko wskazuje na to, że kończący się właśnie kwartał będzie pierwszym od półtora roku, stojącym pod znakiem spadków na światowych giełdach. Od początku lipca do czwartku (23 września) wskaźnik obrazujący koniunkturę na wszystkich światowych rynkach - Morgan Stanley Capital International World Index - stracił 1,9%. Nic na razie nie wskazuje na to, żeby przez ostatnie kilka sesji, jakie pozostały do końca kwartału, sytuacja na rynkach poprawiła się i MSCI odrobił straty. W piątek na rynkach nie odnotowano spektakularnych zmian cen. Główne amerykańskie indeksy - Dow Jones, S&P 500 i Nasdaq Composite odnotowały do godz. 18.00 nieznaczne zwyżki, odpowiednio o 0,11%, 0,21% i 0,07%. Spośród najważniejszych indeksów europejskich londyński FT-SE 100 wzrósł o 0,21%, frankfurcki DAX o 0,12% a paryski CAC-40 o 0,56%.

Czynnikiem, który przyczynił się w dużym stopniu do nieznacznej zwyżki indeksów amerykańskich, była publikacja raportu na temat sierpniowych zamówień na dobra trwałego użytku. Mimo że zamówienie spadły, to zostały dobrze odebrane przez inwestorów (obniżka spowodowana była głównie przez branżę transportową). W Europie drożały natomiast przede wszystkim walory spółek naftowych, takich jak włoski Eni czy norweski Statoil. Wprawdzie w piątek ropa nieznacznie staniała (to efekt m.in. uruchomienia przez USA części rezerw strategicznych), ale jeszcze w czwartek w Londynie jej notowania były rekordowe. Ponadto w piątek pojawiły się też analizy, mówiące o tym, że notowania tego surowca, przynajmniej na giełdzie nowojorskiej, mogą niebawem przekroczyć poziom 50 USD za baryłkę.

W opublikowanej właśnie analizie eksperci banku inwestycyjnego CS First Boston rekomendują walory spółek z branży naftowej i gazowej. Ich zdaniem, w najbliższym czasie akcje tych firm będą rosnąć szybciej niż spółek z innych sektorów. CS First Boston dołączył tym samym do innych banków inwestycyjnych, takich jak Smith Barney, Deutsche Bank, Merrill Lynch i J.P. Morgan Chase, które również spodziewają się wzrostu cen ropy i - co za tym idzie - dalszej poprawy koniunktury w giełdowej branży energetycznej.