Resort skarbu w ramach oferty prywatyzacyjnej zamierzał przeznaczyć dla inwestorów zagranicznych 35% sprzedawanych akcji. Zlikwidowanie tej transzy zaproponowała Aldona Michalak z SLD.
Niższe wpływy z prywatyzacji
- Podział na transze, w tym zagraniczną, był dyskutowany z analitykami i doradcami prywatyzacyjnymi. Jeżeli sprzedaż banku ma przynieść określone wpływy budżetowe, to musi nastąpić zgodnie ze wszystkimi zasadami sztuki. Zlikwidowanie transzy zagranicznej spowoduje, że sprzedaż PKO BP nastąpi po najniższej cenie z widełek, ponieważ nie będzie odpowiednio wysokiego popytu - tłumaczył wczoraj posłom Jacek Socha, minister skarbu. - Każda prywatyzacja jest kontrolowana przez NIK pod kątem wpływów budżetowych. Nie jest tak, że minister skarbu może pozbyć się akcji po zaniżonej cenie dlatego, że oferuje je inwestorom krajowym.
Szybka odsprzedaż
Posłowie pytali ministra, czy krajowi inwestorzy będą mogli kupić, a potem szybko sprzedać papiery. - Każdy z obywateli polskich, który kupi akcje PKO BP, będzie wiedział, co z nimi zrobić. Nie myślmy za tych, którzy akcje kupują. Są Polakami i wiedzą, co czynią - odparł J. Socha.