Grudniowe kontrakty na WIG20 rozpoczęły wczorajszą sesję 3 punkty powyżej czwartkowego zamknięcia. Jednak za sprawą spadków na rynku kasowym, bardzo szybko zadomowiły się na minusach. Ten spadek był dość dziwny, bowiem polski rynek całkowicie stracił korelację z europejskimi giełdami. Stan taki trwał do godziny 13.00, kiedy to popyt odważniej przystąpił do działania. W efekcie przez następne trzy godziny "grudzień" zyskał 25 punktów i zakończył dzień 1-proc. wzrostem (1815 pkt.).

Na wykresie dziennym została wyrysowana biała świeczka z długim dolnym cieniem. Neutralizuje ona czwartkową czarną świecę i jednocześnie burzy obraz korekcyjnego zygzaka ABC. Teoria ta zakładała, że rozpoczęte 20 września br. spadki to korekta wcześniejszej pięciotygodniowej zwyżki. Po czwartkowej sesji mogło się wydawać, iż rynek terminowy wchodzi w falę C tejże korekty. Jednak wczorajsza sesja świeca zupełnie nie pasuje do tej koncepcji. To sprawia, że znów wzrostowy scenariusz jest najbardziej prawdopodobnym. Zakłada on na najbliższych sesjach przełamanie oporu na 1830 pkt. (lokalny szczyt z 17 września) i ruch w kierunku 1900 pkt., gdzie barierę podażową tworzą kwietniowe maksima.

Wykres tygodniowy kontraktów również preferuje stronę popytową. Przewaga byków jest bowiem widoczna gołym okiem. I to zarówno na wykresie, jak i na podstawowych wskaźnikach. Obecnie, jedyne co podaż może im przeciwstawić to bliskość kwietniowych szczytów. Pomimo, że tworzą one istotną barierę podażową, to jest to zbyt mało, żeby na tej podstawie przechodzić na "krótką" stronę. Takim sygnałem mógłby być albo nieudany test kwietniowych szczytów, albo spadek poniżej 1700 pkt. Biorąc pod uwagę aktualną sytuację na wykresach, w przyszłym tygodniu wątpliwe jest powstania takich sygnałów.