Po tym, jak wczoraj kontrakty przebiły wrześniowy szczyt, uzasadnione jest pytanie już nie tylko o to, czy dojdzie do ataku na tegoroczne maksimum, ale też, jaki będzie jego rezultat. Na wykresie kontynuacyjnym brakuje do niego zaledwie 25 pkt.

Trudno przypuszczać, by po tak udanej sesji, jak poniedziałkowa, byki nie zdołały przebyć tej drogi. Można jednak zakładać, że w tym ruchu będą miały duży problem ze sforsowaniem 1884 pkt. Wczoraj został wypełniony zasięg wzrostu wynikający z wysokości konsolidacji trwającej od połowy maja do początku września. Można było go określać na 1855 pkt. Im dalej od tego poziomu, tym skłonność posiadaczy długich pozycji do realizowania zysków powinna się zwiększać.

Niepokojąco wyglądają też wskaźniki techniczne, które nie potwierdzają nowego szczytu na wykresie futures. Szczególną uwagę zwraca negatywna dywergencja tworząca się na Stochasticu. Występuje ona rzadko, przez co jej wiarygodność jest większa. Sygnału kupna nie zdołał jeszcze ponowić MACD, do wrześniowego szczytu sporo brakuje RSI.

Dopóki jednak kontrakty nie wrócą poniżej wrześniowej górki przy 1824 pkt zachowanie wskaźników należy traktować jako sygnał ostrzegawczy, a nie powód do konkretnych decyzji. Dopiero zamknięcie poniżej 1824 pkt byłoby potwierdzeniem zakończenia blisko dwumiesięcznej zwyżki. To zachęcałoby do otwierania krótkich pozycji. Jednocześnie bliskość silnego oporu w połączeniu z niekorzystnymi sygnałami ze strony wskaźników technicznych każą się wstrzymać z otwieraniem longów na obecnych poziomach cenowych. Zachęcałby do tego spadek w okolice 1830 pkt. W razie przełamania bariery 1824 pkt pozycję należało będzie zamknąć, ale ewentualna strata byłaby wtedy niewielka.