- Obserwujemy niepokojące zjawisko polegające na realizowaniu zleceń zakupu czy sprzedaży jednostek uczestnictwa w funduszach z opóźnieniem - mówi Witold Pochmara, wiceprzewodniczący KPWiG. - Praktyką stało się, że konsekwencje takich działań ponoszą uczestnicy, a nie towarzystwa, dystrybutorzy czy agenci transferowi - dodaje.
Na czym polegają nadużycia? Zazwyczaj na nieprzesłaniu w terminie zlecenia od dystrybutora do agenta transferowego. Nie można jednak wykluczyć działań celowych. Przykładowo, klient może umówić się z dystrybutorem w sprawie złożenia zlecenia zawierającego błąd. Jeśli w ciągu dnia okaże się, że rynek "poszedł" w oczekiwanym kierunku (np. wzrost cen akcji), błąd jest poprawiany i zlecenie jest realizowane. Jeżeli natomiast sytuacja na rynku zmieni się na niekorzyść inwestora, zlecenie jest odrzucane z powodu błędu. Możliwe jest też uprzywilejowanie części klientów polegające na możliwości realizacji zleceń po cenie z poprzedniego dnia, gdy znane jest już zamknięcie giełdy. Tracą na tym pozostali uczestnicy funduszu. Za stosowanie takich praktyk fundusze w USA musiały w tym roku zapłacić miliardowe kary.
Na początku września Komisja Papierów Wartościowych i Giełd ukarała TFI BZ WBK AIB za nieterminowe rozliczanie wpłat i wypłat (drugi raz w historii nałożyła karę wynoszącą aż 150 tys. zł). Mechanizm w uproszczeniu wyglądał następująco: klient składał zlecenie zakupu jednostek, które z jakiegoś powodu nie było realizowane w terminie. TFI, aby wybrnąć z sytuacji, sprzedawało jednostki po kilku dniach, ale po historycznej cenie, czyli tak, jakby opóźnienia w ogóle nie było. Klient był zadowolony, a towarzystwo nie ponosiło żadnych konsekwencji popełnionego błędu. - Mamy podejrzenia, że takich przypadków jest więcej. Prowadzimy analizy - mówi W. Pochmara.
TFI bronią się, że wina nie zawsze musi leżeć po ich stronie. Problem polega na tym, że czas realizacji zleceń określa statut funduszu. Może być w nim napisane np., że zlecenie powinno być wykonane w dniu dokonania wpłaty przez inwestora. Jednocześnie ustawa o funduszach określa, że powinno to nastąpić w ciągu 7 dni od złożenia zlecenia. - Pytanie, co zrobić, jeśli zlecenie dociera do agenta np. ósmego dnia. Jedynym wyjściem, aby nie złamać ustawy, jest rozliczenie transakcji po cenie z poprzedniego dnia - mówi jeden z przedstawicieli rynku.
Ujawnić koszty dystrybucji