Przecenie towarzyszyły wysokie obroty. Przekroczyły 45 mln zł, czyli były najwyższe od połowy września, kiedy duży, bo ponad 200-tys. pakiet, sprzedawał Ryszard Krauze, prezes Prokomu. Właściciela zmieniło wczoraj 154 tys. akcji (1,1 % kapitału).
Wzmożona wymiana
Nie wiadomo, kto tak intensywnie handlował wczoraj papierami Prokomu. Podaż nie pochodziła od prezesa Krauze ani od należącego do niego Prokomu Investments. Po wrześniowej sprzedaży akcji łącznie kontrolują 25,3% kapitału. Zejście poniżej progu 25% wiązałoby się z utratą przywilejów, które pozwalają R. Krauzemu w pełni kontrolować informatyczną spółkę. - Nie sądzę, żeby podaż lub popyt generował jeden inwestor finansowy. Uważam, że po każdej stronie stało co najmniej kilka instytucji - powiedział Sobiesław Pająk, analityk CDM Pekao.
Zła passa
Trend spadkowy na akcjach Prokomu trwa już od marca br. Wtedy za papiery płacono po 225 zł. Przecena nabrała tempa w połowie września. Specjaliści wskazują kilka powodów, dla których inwestorzy odwracają się od spółki. - Najpierw nieudana próba zmian w statucie, które miały dodatkowo wzmocnić pozycję prezesa Krauzego. Potem wyjątkowo słaby raport za II kwartał i sprzedaż dużego pakietu akcji przez największego udziałowca. Teraz niekorzystne informacje z raportu półrocznego - wylicza S. Pająk. Ze sprawozdania opublikowanego w ubiegłym tygodniu wynika m.in., że spółka od 1 lipca musi płacić miesięcznie 0,5 mln euro za użytkowanie swojej gdyńskiej siedziby. Zbudował ją Prokom Investments. - W skali roku to dodatkowe 6 mln euro, które obciążają wynik - zwrócił uwagę analityk CDM Pekao.